Archiwum dla Styczeń, 2010

Pokochać JavaScript

25 stycznia 2010

Stało się i nie ma już odwrotu. Trzeba nauczyć się JavaScript. Nie, nie mówię o sobie bo ja już go znam (na jakimś tam akceptowalnym poziomie :) ). Mówię do Ciebie.

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zetknąłem się z JavaScript ale wiem na co wtedy była moda. Implementacja tego języka w wielu przeglądarkach kulała a jeżeli nawet coś bardziej złożonego działało to w każdej przeglądarce trzeba było to napisać trochę inaczej. Z tego powodu nie było wielu zaawansowanych koderów JS a w sieci krążyły różne skrypciki, które webmasterzy dzisiaj zgodnie określają mianem wodotrysków. Implementacja zegarka albo kalkulatora, „padający śnieg” czy animowany tekst podążający za kursorem myszki – oto na co było stać większość programistów JS i czym zachwycali się twórcy stron www.

Wreszcie przyszło jednak opamiętanie i wszystkie straszydła zaczęły znikać z sieci. Bo na cholerę komuś zegarek na stronie skoro każdy ma go w prawym dolnym rogu… ?

Nadeszły gorsze czasy dla JS… co wyszło temu językowi tylko na dobre :) Na całe szczęście język nadal się rozwijał a producenci przeglądarek nie zapomnieli o nim i pomału programowanie ze znośnego stawało się przyjemne. Co mądrzejsi zaczęli się zastanawiać jak wykorzystać potencjał, niemały potencjał należy dodać, tego języka. Po cichu zaczęły się pojawiać jakieś bardziej ambitne próby stworzenia czegoś praktycznego w JavaScript.

Może i Google Maps nie przyniosłoby ze sobą otrzeźwienia (mimo zaawansowanego użycia JS) gdyby nie to, że wykorzystano obiekt XMLHttpRequest (wymyślony przez Microsoft) dzięki któremu od tamtej chwili webmasterzy na całym świecie mogą się cieszyć technologią znaną pod nazwą AJAX.

I zaczęło się :) Wchodzisz sobie na stronę, klikasz, coś się dzieje, ewidentnie pobierane są nowe informacje z serwera a strona się nie przeładowała… To była rewolucja, technika ta szybko stała się pragnieniem każdego właściciela www. JavaScript nareszcie został doceniony, to były jego drugie narodziny. Szczęśliwie zbiegło się to w czasie z już całkiem przyzwoitymi implementacjami JS w przeglądarkach.

Dalej opowiadać chyba już nie trzeba, gdyby nie powyżej opisane wydarzenia to Internet z pewnością wyglądałby dzisiaj i działał zdecydowanie gorzej. Właściwie to nawet może nie mielibyśmy dzisiaj Web 2.0? Kto wie, w końcu JS i AJAX miały w tym trendzie bardzo duży udział a nowe możliwości były inspiracją dla pierwszych pionierów.

Dzisiaj programowanie w JS to zupełnie inna bajka niż wtedy gdy pierwszy raz się nim zainteresowałem. Twórcy przeglądarek prześcigają się w implementacji ekstremalnie szybkich silników JavaScript, mamy do wyboru wiele frameworków i bibliotek ułatwiających życie webmasterom a Google jasno daje do zrozumienia swoimi rozwiązaniami (Gmail, Google Maps, Google Docs etc. oraz cała idea Chromium OS), że bez JS już się nie da…

Zachęcam wszystkich do poznawania możliwości JS. Zapewniam Cię, że jeżeli wiążesz swoją przyszłość z tworzeniem stron www to nie masz wyjścia ;)

Na nasze szczęście istnieją takie projekty jak jQuery, dzięki któremu programowanie w JS to poezja. Wybór frameworka należy do Ciebie ale podpowiem Ci, że ja już nie zabieram się za żaden projekt bez jQuery :) Oczywiście czasami coś prostego lepiej zaprogramować w czystym JS niż ładować dużą bibliotekę tylko po to aby obsłużyć jeden przycisk. Pamiętaj o tym.

Jeżeli na początku Twojej przygody brakuje Ci wielu rozwiązań z PHP to polecam zainteresować się projektem php.js. Nie radzę dodawać tej biblioteki do swoich stron (chociażby z powodu jej rozmiarów) ale łatwiej będzie Ci się czegoś nauczyć gdy zobaczysz jak zaimplementowane są w JS funkcje z dobrze znanego Ci języka.

Jest też coś dla programistów Java. Napisz wszystko w Javie i użyj Google Web Toolkit a kompilator sam zbuduje całą aplikację łącznie ze skryptami JS. Chociaż nie wszyscy są zdania, że to dobre rozwiązanie…

Podsumowując, chociażbyś bardzo chciał to JavaScript nie unikniesz. Ale nie ma ku temu powodów, czasy się zmieniły zdecydowanie na korzyść tego języka. Zacznij go odkrywać a zobaczysz ile nowych możliwości otworzy się przed Tobą i jak łatwo uzyskać niektóre efekty (zwłaszcza z pomocą narzędzi typu jQuery :) ).


NaszTomaszow.pl – epilog

07 stycznia 2010

Logo NaszTomaszow.pl

W ostatnich dniach i tygodniach decydowała się przyszłość portalu NaszTomaszow.pl. Trzeba było podjąć pewne decyzje, obecny stan rzeczy nie mógł trwać wiecznie. Powodów było kilka:

  • Przede wszystkim w Tomaszowie jest fatalna sytuacja na rynku reklam. Długo by opowiadać…
  • Po drugie, bardzo ciężko przebić się z nowym medium. Rynek jest hermetyczny, jest wiele znajomości, układów, niepisanych umów. Wszystko już zostało podzielone i nowa konkurencja nie jest mile widziana.
  • Po trzecie wreszcie, w Tomaszowie świadomość potencjału jaki niesie ze sobą internet jest na wyjątkowo niskim poziomie. Ciężko jest przekonać do kupna reklamy czy „sprzedaniu” dobrego tematu kogoś kto nie jest pewien którym przyciskiem włącza się komputer.

Do tego dochodzi jeszcze niejasna sytuacja na samym portalu. Nie tylko ja włożyłem w niego dziesiątki a może nawet setki godzin pracy. Obowiązywały mnie pewne słowne ale dżentelmeńskie umowy o współpracy, których wypadało dotrzymać.

To wszystko spowodowało, że z nowym rokiem przestałem być właścicielem portalu NaszTomaszow.pl. Ci, którzy znają mnie trochę lepiej i/lub czytają dokładniej mojego bloga wiedzą, że to nie pierwsza taka sprzedaż w moim życiu. Tym razem jednak, oprócz zapewnień słownych, gwarancja dalszego rozwoju portalu (w czym mam brać czynny udział) została zapisana w umowie sprzedaży. Oczywiście o wszystkim decydował będzie nowy właściciel ale można mieć nadzieję, że strona nie skończy tak jak osada.pl i jeszcze przez długie lata będzie służyła mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego, również mi.

Przy okazji chciałbym rozwiać pewien mit jakoby NaszTomaszow.pl powstał tylko na złość właścicielowi tomaszow.pl. Słyszałem takie oskarżenia wielokrotnie a to zupełne bzdury… Nie wiem jak bardzo nienawistnym człowiekiem trzeba byłoby być aby poświęcać tyle czasu, rezygnować przez tyle miesięcy z odpoczynku, tworzyć kod tyle tygodni i miesięcy po godzinach i robić to wszystko tylko po to aby dopiec komuś innemu.

Prawda jest taka, że NaszTomaszow.pl powstał dlatego, że była luka na rynku. Tomaszow.pl był (i nie licząc krótkiej przerwy gdy coś się tam działo, nadal jest) zaniedbany i opuszczony. Uznałem, że jest to szansa i postanowiłem ją wykorzystać. Taka działalność idealnie wpasowałaby się w moje plany ponieważ chciałem oferować usługi tworzenia i utrzymywania stron www na rynku tomaszowskim. NaszTomaszow.pl miał być moją wizytówką, portfolio i darmowym ogłoszeniem moich usług. Plany zmieniły się gdy pojawiła się ciekawa oferta sprzedaży osada.pl na którą przystałem. W ten sposób został mi osamotniony NaszTomaszow.pl z którym nie było co zrobić :)

Nieprawdą jest również, że to ja odpowiadam za upadek tomaszow.pl. Owszem, był czas gdy byłem administratorem tamtejszego forum ale z pewnych powodów zrezygnowałem z tego stanowiska na około rok przed powstaniem NaszTomaszow.pl. Sam portal otworzyłem w połowie października, gdy forum tomaszow.pl od dawna było zaspamowane przez roboty spamujące, które, jak wszyscy wiemy, są plagą internetu. Mimo to jeszcze wiele miesięcy nic się nie zmieniło i roboty zostały zablokowane dopiero w marcu (mogę się mylić ale jestem pewien na 80%, że to był marzec) następnego roku. Tak więc właściciel tomaszow.pl nie zajrzał na własne forum przez 5, może 6 miesięcy mając wiedzę, że źle się tam dzieje (wielu użytkowników go o tym informowało). Nie przeszkodziło mu to wszystko aby to mnie obarczać winą za zaistniałą sytuację… Pomijam fakt, że cała reszta strony była również opuszczona i mimo upływu lat jest tak nadal. I tak pewne osoby ostatecznie powiedzą, że to wszystko moja wina :) A przecież od tak dawna nie mam z tą stroną zupełnie nic wspólnego…

Ufff… Tyle wystarczy. Musiałem to w końcu napisać. Ktoś może stwierdzić, że wylewam tu swoje żale ale milczałem od dawna jednak minęło już kilka lat a ja nadal jestem pomawiany i obwiniany za wszystko. A prawda jest taka, że każdą stronę trzeba pielęgnować, opiekować się nią a nie zrzucać winę na innych zamiast szukać błędów we własnym postępowaniu.

Mimo sprzedaży NaszTomaszow.pl mam nadzieję, że jeszcze tomaszowianie będą mieli okazję z zadowoleniem korzystać z moich stron www :) Kroki, które podjąłem pozwalają mi myśleć z nadzieją o moim nowym, już ogólnopolskim serwisie. W odpowiednim czasie na pewno dowiecie się ode mnie na ten temat więcej :)


Domyślny program dla plików bez rozszerzeń

05 stycznia 2010

Jak wszyscy pewnie wiecie, rozszerzenia plików to informacja dla systemu w jakim programie dany plik ma zostać otworzony/uruchomiony. Dzięki temu po dwukrotnym kliknięciu np. na nasze zdjęcie z wakacji automagicznie otwiera się przeglądarka plików graficznych.

W Windowsie (opisuję Windows Vista ale we wszystkich wygląda to podobnie) możemy dowolnie przypisywać rozszerzenia do programów, usuwać te przypisania itd. Z jednym wyjątkiem…

W pracy zawodowej wielokrotnie napotykam pliki bez rozszerzenia. Są to zwykłe pliki tekstowe o nazwach README, TODO, LICENSE itd. Za każdym razem gdy chcę taki plik otworzyć system pyta mnie jakiego programu użyć. W niektórych wersjach Windowsa mogę zaznaczyć aby już zawsze otwierać tego typu pliki wybranym programem ale system i tak zignoruje to ustawienie. W innych wersjach „ptaszek” jest nieaktywny, nie da się go zaznaczyć. Czemu Bill, czemu… ?

W końcu miarka się przebrała. Rozwiązanie jest i to całkiem proste chociaż wymaga modyfikacji przez nas rejestru systemu. Jeżeli ktoś jest niecierpliwy, ma Windows Vista i chciałby pliki bez rozszerzeń otwierać w notatniku to wystarczy uruchomić ten plik i w ten sposób dodamy odpowiednie ustawienia do rejestru. Jeżeli masz inny system, chcesz użyć innego programu etc. to czytaj dalej :)

  • Klikasz Start->Uruchom…
  • W nowym oknie wpisujesz słowo regedit i wciskasz Enter/klikasz OK
  • Na liście wyszukujesz HKEY_CLASSES_ROOT, klikasz prawym klawiszem i z menu kontekstowego wybierasz Nowy->Klucz
  • Nowo utworzonemu kluczowi musisz nadać nazwę . (czyli po prostu wpisz kropkę)
  • Klikasz na ten klucz (upewniamy się w ten sposób, że jesteśmy w dobrym miejscu)
  • Z prawej strony masz jedną, domyślną wartość ciągu – kliknij tam dwa razy aby ją zmodyfikować
  • W otwartym okienku wpisujesz txtfile i wciskasz Enter/klikasz OK

Rozwiązanie przetestowane dla Windows Vista ale bez wątpienia działa na innych wersjach tego systemu. Po takich modyfikacjach pliki bez rozszerzenia będą się otwierały w notatniku. Wyczytałem, że w innej wersji systemu (nie wiem jakiej) zamiast txtfile wpisuje się NOTEPAD. Poeksperymentujcie, nic tutaj się nie da popsuć. Jeżeli chcesz mieć pewność, że wszystko zadziała lub po prostu chciałbyś użyć innego programu to możesz zrobić tak (ponownie opis bazujący na Windows Vista ale te same opcje posiadają inne wersje tego systemu):

  • Wejdź do Panelu Sterowania
  • Zależnie od tego czy masz włączony nowy wygląd czy wygląd klasyczny klikaj:
    • nowy wygląd: Programy->Programy domyślne->Skojarz typ pliku lub protokół z programem
    • wygląd klasyczny: Programy domyślne->Skojarz typ pliku lub protokół z programem
  • Wyszukaj inne rozszerzenie, które jest otwierane przez program którym chciałbyś również otwierać pliki bez rozszerzeń
  • Przejdź do okienka edytora rejestru i odnajdź rozszerzenie, które przed chwilą wyszukałeś (wszystkie rozszerzenia są ustawione alfabetycznie w kluczu HKEY_CLASSES_ROOT)
  • Skopiuj zawartość wartości domyślnej (dwa razy klikasz, otwiera się okienko edycji, kopiujesz wartość)
  • Odnajdź klucz odpowiedzialny za pliki bez rozszerzeń czyli o nazwie . (kropka)
  • Modyfikujesz zawartość wartości domyślnej i wklejasz wcześniej skopiowaną wartość

Gotowe. U mnie ustawienia zadziałały natychmiast po ich wprowadzenia, nie musiałem ponownie uruchamiać systemu. Od dzisiaj mniej klnę :)