‘ Internet ’ Kategoria archiwum

Wybór przeglądarki internetowej

20 września 2010

Drugi z artykułów napisany dla Przeglądu Lokalnego Famka. Gazeta ukazuje się w cyklu tygodniowym, w dwóch wydaniach, dla Tomaszowa Mazowieckiego i Piotrkowa Trybunalskiego.

Pamiętajcie kim są czytelnicy takich gazet nim ocenicie merytoryczność tekstu :P Tekst ukazał się kilka miesięcy temu, może pół roku, nie pamiętam dokładnie.


Microsoft zmuszony przez Komisję Europejską wprowadził do swoich systemów operacyjnych sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej okienko wyboru przeglądarki internetowej po instalacji systemu. To dobry moment aby wytłumaczyć przed jak poważnym wyborem stanie każdy użytkownik i dlaczego to takie ważne dla rozwoju globalnej sieci.

Awantura o Internet

Historię przeglądarek internetowych można podzielić na kilka rozdziałów z czego najbardziej wyraźnie zarysowują się dwie wielkie wojny przeglądarkowe. Pierwsza rozpoczęła się w roku 1997 gdy Internet Explorer 4 konkurował o prym na rynku z Netscape Navigator 4. Szalę zwycięstwa na stronę koncernu z Redmond przechyliło wydanie nowoczesnej na owe czasy przeglądarki Internet Explorer 5.

Niestety po zdobyciu prawie całego rynku programiści Microsoft spoczęli na laurach i rozwój IE drastycznie przystopował. Ich przeglądarka działała zupełnie w oderwaniu od oficjalnych standardów co było bardzo kłopotliwe dla twórców stron WWW i jednocześnie ograniczało ich możliwości. Znali nowe technologie, chętnie stosowaliby je na swoich stronach ale nie mogli tego uczynić ponieważ większość użytkowników Internetu korzystała z przeglądarki Microsoftu, która nie wyświetlałaby tych witryn poprawnie.

Zupełny zastój w rozwoju Internet Explorer idący w parze z marnymi możliwościami tej przeglądarki spowodował rozwój wielu zaawansowanych technicznie programów do przeglądania sieci i wybuchu drugiej wojny, która trwa po dziś dzień.

Czemu Internet Explorer jest krytykowany?

Z racji tego, że Internet Explorer był domyślną przeglądarką w systemie Windows z którego większość z nas korzysta, znaczna część użytkowników używa właśnie tego programu do przeglądania sieci. Przyzwyczajeni do niego nie rozumieją czemu namawia się ich do zmiany przeglądarki. Niestety IE to największy hamulcowy Internetu. Najwolniejszy, najbardziej niebezpieczny i najsłabiej obsługujący wszelkie standardy program na rynku.

O ile pierwsze dwa zarzuty to już indywidualny wybór użytkownika (Twoja sprawa jeżeli chcesz dłużej czekać na otworzenie się strony WWW i złapać przy okazji wirusa) o tyle trzeci zarzut to już globalny problem. Oczywiście użytkownicy Internet Explorera nie muszą się martwić tym co to są standardy W3C, ich interesuje aby strony wyświetlały się poprawnie i najczęściej nie mają z tym problemów. Niestety nie wynika to z tego iż IE to dobra przeglądarka a z tego, że wszystkie strony są budowane z uwzględnieniem tego dużego gracza na rynku (w tej chwili około 32% internautów używa różnych wersji IE). Strony w Internet Explorerze dobrze się wyświetlają ponieważ są często specjalnie pod tą przeglądarkę budowane (często jako druga wersja alternatywna dla innych przeglądarek poprawnie obsługujących standardy). Konsekwencją takiej sytuacji jest fakt, że programiści nie mogą na swoich witrynach używać najnowszych zdobyczy technologicznych. Cierpią na tym użytkownicy chociaż sami o tym nie wiedzą. Nie mogą przecież przewidywać, że strony mogłyby być lepsze, ładniejsze i wygodniejsze w użytkowaniu gdyby tylko zmienili przeglądarkę.

Inne popularne programy pomału zabierają rynek Internet Explorerowi czego skutki można już zauważyć. Microsoft coraz bardziej przykłada się do swojego programu. Niestety nawet jego najnowsza przeglądarka Internet Explorer 8 nadal drastycznie odstaje od konkurencji i lepsze wsparcie standardów zapowiadane jest dopiero na 9 wersję tego programu.

Jaką przeglądarkę wybrać?

W tej chwili na rynku dostępnych jest kilka popularnych i dynamicznie rozwijanych przeglądarek. Przede wszystkim najpopularniejszy w naszym kraju Firefox ale także świetna Opera czy produkt internetowego giganta Google Chrome lub w końcu niedoceniana jeszcze u nas Safari. Obsługa każdej z tych przeglądarek jest prosta, intuicyjna, po prostu przyjemna. Wszystkie wyświetlają poprawnie strony internetowe i obsługują najnowsze technologie, których Microsoft nie chce wprowadzić do swojego programu. Przesiadka z Internet Explorera będzie bezbolesna a przyczyni się do rozwoju globalnej sieci i zmusi monopolistę do poprawienia zaniedbanej przeglądarki.


Masz pomysł na startup? Wsadź go sobię w d… !!!

19 sierpnia 2010

Czytam sobie dzisiaj newsa na jednym z portali o sieci, startupach itd. News dotyczy bardzo fajnej inicjatywy Agory o nazwie „Startup Fest”. Zerkam na komentarze i… znowu to samo! :/ Można byłoby je streścić jednym zdaniem: „Ja mam genialny pomysł a oni tylko czyhają aby mi go ukraść albo zabiorą mi większość udziałów!”.

Uważasz, że Twój pomysł jest cokolwiek warty? Otóż nie jest! Jaki fajny i odkrywczy by nie był, nie ma żadnej wartości… Powiesz zaraz „Jak to? Przecież wszystkie dobre biznesy wzięły swój początek od pomysłu!”. Masz rację. I nic nie rozumiesz…

Pomysł nabiera wartości na etapie jego realizacji a nie na etapie… pomysłu! Uważasz, że ludzie, którzy liczą się w branży nie mają pomysłów? Otóż mają. Tylko nie ma im ich kto realizować i tu dochodzimy do głównego problemu. To nie pomysłów brakuje a zaufanych, pracowitych, doświadczonych ludzi, którzy mogliby te pomysły realizować. Pomysł sam w sobie jest niczym. Musi za nim stać ktoś kto daje gwarancję jego realizacji i dalszego rozwoju co po jakimś czasie może przekuć się w sukces.

Myślisz, że im chodzi o pomysły… ? Nie, im chodzi o Ciebie. O kogoś młodego, odważnego, komu się jeszcze chce. Masz fajny pomysł? Super, chętnie posłuchają. Przecież żadna rozmowa kwalifikacyjna nie powie o Tobie tyle co prezentacja Twojej pomysłowości, Twojego zaangażowania itp. Jak trzeba będzie to większość Twoich wstępnych założeń co do projektu się zmieni. To nie jest istotne. Ważne jest, że już Cię znaleźli. Nie idziesz na konkurs startupów. Wybierasz się na casting pracowników.

„Chcą połowę biznesu! Złodzieje!”
Nie podoba się? Tam są drzwi… Nikt Ci przecież nie każe współpracować z kimkolwiek. Znowu błędnie zakładasz, że Twój pomysł jest coś wart. Nie jest. I nikt za darmo nie będzie Ci pomagał w jego realizacji. To oczywiste, że musisz być twardy w negocjacjach ale nie spodziewaj się, że ktoś rozpłynie się nad zajebistością Twojego projektu i przeznaczy na niego kilkadziesiąt tysięcy za Twoje „dzięki”.

Oni muszą na tym coś zyskać. Czasami udziały, czasami gotówkę, czasami prestiż a najczęściej Ciebie.

Przestań wreszcie narzekać i weź się do roboty. Masz czas, umiejętności, gotówkę i odwagę żeby rozkręcić interes samemu? Droga wolna. Ale jeżeli potrzebujesz pomocy to wykaż, że na nią zasługujesz i daj coś od siebie. Oni nie są źli, nie są złodziejami, nie czyhają na Twoją niewinność. Oni chcą zarobić. Jeżeli jesteś wystarczająco dobry to może uda Ci się z nimi ubić interes. To jest biznes!


Nowa osada.pl

12 sierpnia 2010

Nareszcie dobre wiadomości na temat „mojego” portalu ;) Padło na tym blogu wiele gorzkich słów o osada.pl ale trudno szukać pozytywów gdy stroną nikt się nie opiekował i pomału zdążała ku nicości…

Dzisiaj mogę zmienić ton swoich wypowiedzi! Osada dorobiła się nowego wyglądu! Nie ma już tych czerni i szarości, którym od początku się sprzeciwiałem ale zostałem przegłosowany… Teraz jest jasno i przyjemnie, kolorystyka stonowana i miła dla oka. Pewnie można się przyczepić do tego czy owego ale tak mnie cieszy ta zmiana, że nawet nie zamierzam szukać niedoróbek ;)

Oczywiście, z punktu widzenia wielu, zmiana drobna i mocno opóźniona… Przed osada.pl jeszcze długa droga chociażby do odrobienia popularności sprzed pięciu lat. Ale od czegoś trzeba zacząć :) Doświadczenie podpowiada mi aby jeszcze nie skakać z radości ale teraz łatwiej będzie mi przechodziło przez gardło, że to ja stworzyłem osada.pl.

PS
Przy okazji poszerzono całą stronę, przygotowano pod monitory o rozdzielczości minimum 1024 pikseli szerokości. Pisałem o problemie rozdzielczości 800×600 dwa i pół roku temu. Mogę tylko napisać, że cieszę się z takiej zmiany na osada.pl :)

PS 2
Teraz czekam na przebudowę funkcjonalności strony. „Silnik” ma już wiele lat, standardy kodowania już dawno się zmieniły. Kod był mocno rozgrzebany. Czeka ich wiele pracy…

Osada.pl na początku

Osada.pl do niedawna

Osada.pl dzisiaj

Trzymam kciuki i życzę powodzenia z portalem. Niech Wam się rozrasta ;)


Jak zmienić IP w Multimedia Polska?

29 maja 2010

Spotykam się z tym pytaniem coraz częściej. Nie wszystkich oczywiście ten temat interesuje ale skoro MM ma kilkaset tysięcy klientów to chyba znajdzie się kilku, którzy doczytają do końca ;) Inni mogą się zainteresować kwestią zmiany adresu MAC.

Klienci Multimedia Polska mają stałe IP. Przeważnie :) Otóż IP nie jest przypisane na stałe do abonenta. Z własnych obserwacji wnioskuję, że adres IP zmienia się sam, raz na jakiś czas. U mnie bywa różnie, ostatnio na zmianę czekałem jakieś pół roku. Czy to są zamierzone zmiany czy może wynikają one z innych, nieznanych mi czynników i wyciągam błędne wnioski? Tego nie wiem.

Niekiedy można się spotkać z poradami, że trzeba na 5-10 minut odłączyć modem MM od prądu i po podłączeniu zostanie nam przypisany nowy numer IP. To chyba jednak takie proste nie jest i może zadziałać tylko w wyjątkowo sprzyjających warunkach. U mnie przynajmniej to nie działa. Specjalnie nie sprawdzałem ale kilka awarii prądu było i nigdy IP się nie zmienił :)

Jest jednak metoda, która przyniosła mi pożądane rezultaty. Zmiana adresu MAC.

Jak zmienić MAC?
MAC to taki odcisk palca naszego sprzętu, którego używamy do łączenia się z siecią. W teorii niepowtarzalny na całym świecie ciąg znaków, 48-bitowa liczba. W praktyce każdy z nas może zmienić adres MAC jakim urządzenie się przedstawia. O ile nasze urządzenie nam na to pozwala :) Ale coraz częściej zdarza się, że producenci sprzętu/oprogramowania nam to ułatwiają. Zawsze możesz też zaprzęgnąć do pracy lutownicę ale osobiście raczej nie polecam… :)

W domu mam postawioną bezprzewodową sieć a więc „na zewnątrz” widoczny jest adres MAC mojego routera. W takich przypadkach musimy indywidualnie sprawdzić czy i jak nasz sprzęt pozwala na zmianę MAC. U mnie to jest banalnie proste, korzystam z alternatywnego oprogramowania Tomato.

Jeżeli Twój komputer z modemem MM łączy się bezpośrednio to trzeba zmienić MAC Twojej karty sieciowej. Sposobów na to jest kilka, z pomocą przychodzi Google. Warto zawsze poszukać w różnych manualach czy producent nie udostępnił jakiegoś prostego sposobu. Jeżeli nie (lub nie chce Ci się szukać czy korzystać z innych sposobów :) ) to pozostaje skorzystanie z programu SMAC (tylko systemy Windows).

SMAC jest raczej prosty w użyciu więc nie będę opisywał jak z niego korzystać. Producent na swojej stronie udostępnił również instrukcję obsługi. Program jest niestety płatny. Wasza sprawa co z tym zrobicie :P

Po zmianie adresu MAC (ja zmieniam na jakiś losowy) najlepiej wszystko zresetować. Komputer, router czy inne ustrojstwo w którym MAC zmienialiśmy oraz modem od MM. Po ponownym połączeniu powinniśmy otrzymać nowy numer IP. U mnie działa ;)

PS
Jeżeli tekst przeczytał jakiś technik MM to pewnie ma ubaw bo ja wróżę z fusów a on dokładnie wie jak proces zmiany/przypisania IP wygląda. Tekst jest mocno nietechniczny :) Nie zastanawiałem się nad uzasadnieniami technicznymi tego co napisałem. Wiem jedno, u mnie zmiana MAC daje rezultaty :)

PS 2
Nie, to nie jest poradnik dla trolli żeby mogli omijać bany na IP. Kiedyś przypisany mi został numer IP po jakimś spamerze. W konsekwencji nie mogłem wysyłać poczty e-mail na wiele różnych kont. Innym razem ktoś coś nabroił, ja dostałem jego IP i miałem zablokowaną stronę z której pilnie musiałem skorzystać. Przyznacie chyba, że to są racjonalne powody do zmiany IP.

EDIT
Zmiana kilka razy MAC i pobieranie nowych adresów IP w krótkim czasie poskutkuje w Multimedia Polska (i pewnie nie tylko tam) zablokowaniem dostępu do sieci. A potem trzeba dzwonić i czekać, czekać, czekać… Czasami kilka dni :)


Pokochać JavaScript

25 stycznia 2010

Stało się i nie ma już odwrotu. Trzeba nauczyć się JavaScript. Nie, nie mówię o sobie bo ja już go znam (na jakimś tam akceptowalnym poziomie :) ). Mówię do Ciebie.

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zetknąłem się z JavaScript ale wiem na co wtedy była moda. Implementacja tego języka w wielu przeglądarkach kulała a jeżeli nawet coś bardziej złożonego działało to w każdej przeglądarce trzeba było to napisać trochę inaczej. Z tego powodu nie było wielu zaawansowanych koderów JS a w sieci krążyły różne skrypciki, które webmasterzy dzisiaj zgodnie określają mianem wodotrysków. Implementacja zegarka albo kalkulatora, „padający śnieg” czy animowany tekst podążający za kursorem myszki – oto na co było stać większość programistów JS i czym zachwycali się twórcy stron www.

Wreszcie przyszło jednak opamiętanie i wszystkie straszydła zaczęły znikać z sieci. Bo na cholerę komuś zegarek na stronie skoro każdy ma go w prawym dolnym rogu… ?

Nadeszły gorsze czasy dla JS… co wyszło temu językowi tylko na dobre :) Na całe szczęście język nadal się rozwijał a producenci przeglądarek nie zapomnieli o nim i pomału programowanie ze znośnego stawało się przyjemne. Co mądrzejsi zaczęli się zastanawiać jak wykorzystać potencjał, niemały potencjał należy dodać, tego języka. Po cichu zaczęły się pojawiać jakieś bardziej ambitne próby stworzenia czegoś praktycznego w JavaScript.

Może i Google Maps nie przyniosłoby ze sobą otrzeźwienia (mimo zaawansowanego użycia JS) gdyby nie to, że wykorzystano obiekt XMLHttpRequest (wymyślony przez Microsoft) dzięki któremu od tamtej chwili webmasterzy na całym świecie mogą się cieszyć technologią znaną pod nazwą AJAX.

I zaczęło się :) Wchodzisz sobie na stronę, klikasz, coś się dzieje, ewidentnie pobierane są nowe informacje z serwera a strona się nie przeładowała… To była rewolucja, technika ta szybko stała się pragnieniem każdego właściciela www. JavaScript nareszcie został doceniony, to były jego drugie narodziny. Szczęśliwie zbiegło się to w czasie z już całkiem przyzwoitymi implementacjami JS w przeglądarkach.

Dalej opowiadać chyba już nie trzeba, gdyby nie powyżej opisane wydarzenia to Internet z pewnością wyglądałby dzisiaj i działał zdecydowanie gorzej. Właściwie to nawet może nie mielibyśmy dzisiaj Web 2.0? Kto wie, w końcu JS i AJAX miały w tym trendzie bardzo duży udział a nowe możliwości były inspiracją dla pierwszych pionierów.

Dzisiaj programowanie w JS to zupełnie inna bajka niż wtedy gdy pierwszy raz się nim zainteresowałem. Twórcy przeglądarek prześcigają się w implementacji ekstremalnie szybkich silników JavaScript, mamy do wyboru wiele frameworków i bibliotek ułatwiających życie webmasterom a Google jasno daje do zrozumienia swoimi rozwiązaniami (Gmail, Google Maps, Google Docs etc. oraz cała idea Chromium OS), że bez JS już się nie da…

Zachęcam wszystkich do poznawania możliwości JS. Zapewniam Cię, że jeżeli wiążesz swoją przyszłość z tworzeniem stron www to nie masz wyjścia ;)

Na nasze szczęście istnieją takie projekty jak jQuery, dzięki któremu programowanie w JS to poezja. Wybór frameworka należy do Ciebie ale podpowiem Ci, że ja już nie zabieram się za żaden projekt bez jQuery :) Oczywiście czasami coś prostego lepiej zaprogramować w czystym JS niż ładować dużą bibliotekę tylko po to aby obsłużyć jeden przycisk. Pamiętaj o tym.

Jeżeli na początku Twojej przygody brakuje Ci wielu rozwiązań z PHP to polecam zainteresować się projektem php.js. Nie radzę dodawać tej biblioteki do swoich stron (chociażby z powodu jej rozmiarów) ale łatwiej będzie Ci się czegoś nauczyć gdy zobaczysz jak zaimplementowane są w JS funkcje z dobrze znanego Ci języka.

Jest też coś dla programistów Java. Napisz wszystko w Javie i użyj Google Web Toolkit a kompilator sam zbuduje całą aplikację łącznie ze skryptami JS. Chociaż nie wszyscy są zdania, że to dobre rozwiązanie…

Podsumowując, chociażbyś bardzo chciał to JavaScript nie unikniesz. Ale nie ma ku temu powodów, czasy się zmieniły zdecydowanie na korzyść tego języka. Zacznij go odkrywać a zobaczysz ile nowych możliwości otworzy się przed Tobą i jak łatwo uzyskać niektóre efekty (zwłaszcza z pomocą narzędzi typu jQuery :) ).


osada.pl – nie mogę się powstrzymać

17 sierpnia 2009

Mam mnóstwo pracy, wiele pomysłów na wpisy na blogu czeka na lepsze czasy, aby je dokończyć i opublikować ale nie mogę się nigdy powstrzymać, gdy dzieje się coś z osada.pl :) Od razu muszę o tym napisać…

Od kilku dni osada.pl nie działała. Dzisiaj pojawiła się ponownie a na niej dwa nowe komunikaty. Dwa niechlujne komunikaty, należy dodać. Bez polskich znaków diakrytycznych, z błędami, kolokwializmami itd. Ale już pomijając to… Wolałbym się skupić na treści.

Miłościwie nam panujący, bliżej nieznany administrator, przeprasza za to, że przez „2 dni” strona nie była dostępna, ponieważ „padł serwer”. „Wzamian” dostajemy większy limit zdjęć i konto premium na miesiąc. Pod warunkiem, że wyślemy prośbę „na priv do Admina”…

Nie mogę siedzieć cicho gdy czytam takie bzdury. Chociaż nie dziwię się, że wstydzą się napisać prawdy…

Bo prawda jest dużo bardziej kompromitująca niż zwykła awaria serwera, nawet gdyby miała trwać kilka dni. W Telestar najwidoczniej wszyscy są tak bardzo zapraco…. Co ja plotę, tam jest taki bałagan, że zapomnieli opłacić domenę. Tak, tak. To nie żadna awaria tylko zwykłe partactwo. Nie miał kto wysłać głupich 100 zł + VAT przez co strona nie działała mniej więcej trzy dni (a nie dwa, tak jak napisano w komunikacie).

Tak się składa, że na domenę osada.pl istnieje tzw. opcja. W skrócie: jeżeli domena nie zostałaby opłacona w odpowiednim czasie (bodajże do 24 sierpnia w tym przypadku) to osoba, która wykupiła opcję (osoba ta jest zawsze anonimowa i to nie jestem ja :P ) miałaby prawo pierwokupu domeny za cenę rejestracji zwykłej, pierwszej z brzegu domeny. Pytanie: czy ostatnie dni internetu bez osady to był przypadek, niedopatrzenie, efekt jakiegoś błędu, bałaganu czy może próba legalnego przejęcia domeny poprzez zamierzone nieopłacenie, przeszkodzenie w procesie opłacenia etc…. ?


Co z osada.pl?

18 kwietnia 2009

Nic. Zupełnie nic. I to bardzo przykre… Niedawno minął rok czasu gdy nie zajmuję się już osada.pl. Wcześniej (w styczniu) osada miała swoje czwarte urodziny. Idealny czas na podsumowania :)

Jeszcze gdy pracowałem dla Telestar, pojawiały się plotki, że osada pójdzie pod młotek a kupnem są zainteresowani ludzie z wp.pl. Ta historyjka krążyła przez kilka miesięcy ale strona traciła na popularności, nic przy niej nie było robione i pewnie był to jeden z głównych powodów dla których transakcja nie doszła do skutku. O ile w ogóle było coś prawdziwego w tej informacji…

Ostatecznie, po kilku miesiącach od mojego odejścia, dowiedziałem się, że strona nie zostanie jednak sprzedana. Podobno pojawił się nowy prezes w Telestar, który stwierdził, że porzucenie osady to wielki błąd. Obiecano zmiany. Przyszło jednak na nie czekać kolejne miesiące.

W końcu (Około września? Nie pamiętam już dokładnie…) ktoś się osadą zainteresował. Po wielu miesiącach nareszcie zaczęto stosunkowo regularnie zatwierdzać zdjęcia, nie wiem jak jest z innymi obowiązkami administracyjnymi (w tym odpisywanie na maile). Jakaś zewnętrzna firma informatyczna przejęła opiekę nad stroną, miała być nawet nowa grafika ale czekam na nią już pół roku ;)

Co dalej? Któż to wie… Może ktoś tam szykuje coś nowego, może zupełnie nową odsłonę strony? Chciałbym. Ale odbudować dawną pozycję portalu będzie już szalenie trudno. Zmarnowano duży potencjał. Czytaj dalej »


Światowe liczniki w czasie rzeczywistym

11 marca 2009

Nie bardzo wiedziałem jaki tytuł nadać temu wpisowi… Dzisiaj sprzątam sobie troszkę zakładki w przeglądarce (mam ich kilkaset…), natrafiłem w nich na pewną stronę, przypadkiem na wykop.pl pojawiła się inna stronka tego typu więc pomyślałem, że wstawię krótki wpis :)

Jeżeli interesuje Cię informacja ile właśnie urodziło się dzieci, ile osób poszło do kin lub ile miliardów ton wody zużyli ludzie w tym roku to strona www.worldometers.info/pl/ jest dla Ciebie :) Znajdziesz tam dużo fajnych, uaktualnianych w czasie rzeczywistym (na podstawie danych statystycznych) liczników.

Na wykop trafił polski odpowiednik worldometers – osadzona w polskich realiach www.nasza-liczba.pl.

Tego typu liczników jest oczywiście więcej :) Można na przykład sprawdzić ile kosztuje wojna w Iraku na www.nationalpriorities.org/costofwar_home.

Fajnie byłoby mieć takie liczniki w odniesieniu do własnej osoby. Np. ile rocznie pieniędzy wydaję na herbatę :D Albo ile czasu spędzam w pozycji siedzącej :) Niestety u każdego jest inaczej więc najpierw sami musielibyśmy przygotować podstawę licznika czyli informację statystyczną.


300 milionów piosenek

08 marca 2009

Spod skrzydeł Google (wnioskuję z „Powered by YouTube” na dole strony :) ) wyszła nowa, ciekawa stronka.

Jak zapewniają twórcy soundzit.com, na ich stronie można wyszukiwać spośród 300 milionów utworów muzycznych. Nie jest to bynajmniej miejsce promujące piractwo. Wyszukiwane utwory są przeważnie raczej słabej jakości. Ale nie o to w tym chodzi…

Sam na pewno będę korzystał z soundzit.com gdy będę chciał poznać dorobek jakiegoś wykonawcy lub będę poszukiwał konkretnego utworu znając np. jedynie część jego tytułu. Wyszukiwanie i odsłuchiwanie jest banalne, nie trzeba się rejestrować. Wybraną piosenkę z łatwością umieścimy np. na swoim blogu ponieważ soundzit.com udostępnia prosty odtwarzacz we Flash’u. Przy każdej piosence jest link do sklepu iTunes gdzie kupimy utwór w wysokiej jakości. Czytaj dalej »


Edytor PDF online

08 marca 2009

Potrzebujesz szybko dokonać niewielkich zmian w pliku PDF? Dodać do niego zdjęcie, formularz, dopisać dwa akapity? Za pomocą www.pdfvue.com zrobisz to z poziomu własnej przeglądarki internetowej.

PDFVue to prosty sposób na to aby gdzieś w podróży, gdy nam się spieszy, dopisać do pliku PDF jakieś zdanie, wsadzić zapomniany obrazek czy narysować jakiś prosty kształt np. linię. Szczególnie przydatna może się czasami okazać możliwość dodawania krótkich adnotacji, w dowolnym miejscu pliku PDF.

Następnie możemy taki zmieniony plik ściągnąć lub udostępnić innym. Tylko i aż tyle. Poświęć chwilkę i sam(a) się przekonaj co potrafi PDFVue.