‘ Komputery ’ Kategoria archiwum

RAM dysk

16 września 2010

Kupując komputer wiele osób daje się omamić magią liczb i zwracają uwagę tylko na cyferki serwowane im przez sprytnych marketingowców. Ci trochę bardziej świadomi przed podjęciem decyzji czytają opinie innych, testy kart graficznych, procesorów, czasami płyt głównych. Osobiście mam jednak wrażenie, że jednym z najmniej absorbujących uwagę klientów elementem komputera są twarde dyski. Przeważnie każdy skupia się jedynie na pojemności i przechodzi do następnego punktu na liście zakupów. Błąd.

Dysk twardy to szalenie ważny wybór. Można wybrać najwydajniejszą kartę graficzną i najszybszy procesor a komputer i tak będzie wolno działał jeżeli zaoszczędzimy na napędzie HDD. Temat jest bardzo obszerny, od prędkości obrotowych talerzy poprzez dyski SSD aż po macierze RAID. Dobrze przemyślana inwestycja w „twardziele” procentuje!

Są jednak takie zadania gdzie wydajność dysków twardych ma decydujące znaczenie. Czy istnieje jakiś sposób drastycznego zwiększenia ich wydajności? Nie, nie istnieje. Ale można stworzyć RAM dysk.

Pamięci RAM są piekielnie szybkie, wielokrotnie szybsze od jakiegokolwiek napędu, dysku twardego etc. Niestety jest to pamięć ulotna, po odcięciu zasilania dane przepadają. Jest jednak sposób aby użyć swojej pamięci RAM jako zwykłego dysku twardego. Istnieją programy, które potrafią wmówić Waszemu systemowi operacyjnemu, że część Waszego RAM’u to dysk twardy. Po instalacji i konfiguracji pojawia się po prostu nowa literka na liście dysków/partycji. Można tam tworzyć/usuwać foldery, kopiować pliki, robić wszystko to co robimy na co dzień ze swoimi napędami HDD.

Słowem kluczem jest „szybkość”. Posiadam dwa wydajne dyski twarde, połączyłem je w macierz RAID 0. To rozwiązanie daje naprawdę bardzo dobre wyniki, transfer danych jest dużo lepszy niż przy zwykłych dyskach i/lub bez RAID. Jednak po instalacji dysku RAM… Dokładne testy wymagałyby godzin pracy, wszystko zależy od odpowiedniej konfiguracji, wielkości danych na jakich pracujemy, systemu plików na dysku itd. Ale zwykły test jednym z wielu programów do sprawdzania wydajności dysków twardych wykazał, że transfery wzrosły od kilkunastu do nawet kilkuset razy, zależnie czy to zapis czy odczyt oraz od wielkości danych. Imponujące.

Tyle o zaletach. Teraz wady :) Przede wszystkim dane z takiego dysku znikają. Gdy używamy go tylko chwilowo do przyspieszenia działania jakiegoś programu to raczej nie ma to dla nas większego znaczenia. Może być to nawet zaleta np. ustawiając zmienne środowiskowe systemu tak aby na naszym dysku RAM był systemowy katalog Temp, który będzie czyścił się automatycznie przy każdym wyłączeniu komputera :)

Programy umożliwiające tworzenie dysków RAM pozwalają na „obejście” problemu znikania danych. Przy zamykaniu systemu tworzą obraz naszego dysku a przy starcie wczytują go na nowo. Niestety ma to kilka wad. Zapis i odczyt odbywa się na naszym zwykłym dysku twardym a to niestety trwa. Przy większych dyskach całkiem długo. Poza tym gdy z jakiegoś powodu praca naszego systemu zostanie nagle przerwana i nie dojdzie do zapisu obrazu to po ponownym włączeniu komputera dostaniemy starsze pliki. Te, które powstały od momentu ostatniego zapisu obrazu przepadną na zawsze. W programie o którym napiszę na końcu jest auto zapis, obraz aktualizuje się co wybraną ilość sekund. Spadnie jednak wtedy wydajność naszych normalnych dysków co może negatywnie wpłynąć na pracę całego systemu. Na końcu trzeba wspomnieć, że obraz może ulec uszkodzeniu (auto zapis zwiększa to niebezpieczeństwo) i wszystko nam przepadnie.

Innym minusem jest fakt, że użyta w ten sposób pamięć RAM z oczywistych względów nie może być używana przez system. Dlatego na RAM dysk mogą sobie pozwolić tylko osoby z nadwyżką tej pamięci. Nie ma sensu robić RAM dysku gdy w konsekwencji dla systemu zabraknie RAM’u i system zostanie zmuszony korzystać z pliku wymiany. Więcej strat z takiego rozwiązania niż pożytku.

Do czego taki dysk może nam posłużyć? Ułatwi życie przede wszystkim tam gdzie potrzeba wiele operacji odczytu/zapisu danych, zwłaszcza małych plików. Można sobie np. ustawić tak system, o czym wspomniałem wyżej, aby nasz dysk był używany do przechowywania plików tymczasowych zamiast standardowych katalogów Temp. Jednak i tu trzeba uważać. Gdy nie użyjemy obrazu i przy każdym starcie systemu nasz dysk będzie pusty to takie programy jak np. Internet Explorer, który używa systemowych katalogów tymczasowych aby trzymać tam pliki cache, straci na wydajności. Nie wiem jak jest z IE ale np. Firefox pozwala ustawić własny, niezależny od ustawień systemu, folder plików tymczasowych. Polecam go nie przestawiać na nasz dysk RAM.

To tylko jeden przykład z wielu użyteczności rozwiązania jakim jest RAM dysk. Prace z bazami danych, przetwarzanie grafiki, audio, wideo. Pomysły można mnożyć. Każdy sam musi zdecydować czy takiego dysku potrzebuje i jak go wykorzystać. Odradzałbym raczej hura optymizm i np. instalowanie na takim dysku programów bo wtedy trzeba włączyć używanie obrazu a oczekiwanie na jego odczyt/zapis potrafi zniechęcić. Z drugiej strony warto mieć pół czy jeden giga takiego „ekstra” dysku pod ręką jeżeli raz na jakiś czas wykonujemy czynności, które normalnie wyciskają siódme poty z naszych biednych „twardzieli”. Wybór należy do Ciebie, kieruj się logiką i oceń bilans plusów oraz minusów.

Przez długi czas używałem takiego dysku o wielkości 1 GB z użyciem obrazu. W końcu jednak oczekiwanie na odczyt/zapis przy starcie/zamykaniu systemu zaczął mi na tyle doskwierać, że postanowiłem zmienić ustawienia. Jak na zawołanie, z jakiegoś powodu uszkodzeniu uległ używany obraz (nie było tam nic wartościowego) co zmobilizowało mnie wreszcie do działania ;) Teraz mam dysk RAM ale bez zapisywania jego zawartości, jedynie do bieżącego użytku, plików tymczasowych itp. Zobaczymy jak takie rozwiązanie będzie się spisywało.

Na koniec dwie sprawy wymagające wyjaśnienia. Po pierwsze, ReadyBoost. Technologia po raz pierwszy wprowadzona w Windows Vista (z tego co wiem to były podobne rozwiązania firm zewnętrznych dla Windows XP), która pozwala używać szybkich napędów np. pamięci FLASH do przyspieszenia systemu. Nasz dysk RAM zostanie przetestowany i system uzna, że nadaje się on do wykorzystania dla tej technologii jednak NIE korzystajcie z tej funkcji. ReadyBoost, owszem, jest przydatne ale tam gdzie wielkość pamięci RAM jest niewystarczająca. Wtedy użycie np. PenDrive z tą funkcją pozwoli trochę przyspieszyć działanie systemu jako iż pamięci FLASH są szybsze od zwykłych, talerzowych dysków twardych. W naszym przypadku nie ma to jednak sensu… Lepiej żeby system miał do dyspozycji więcej RAM’u niż mielibyśmy mu go zabrać po czym ponownie oddać w postaci RAM dysku, tylko poprzez „pośredników” co oczywiście zmniejszy wydajność.

Druga sprawa to „znikający” RAM. Pewne ograniczenia powodują, że 32-bitowe systemy (na pewno Windows XP, od Visty włącznie podobno problem został rozwiązany ale wiem na pewno, że Vista czasami nadal sobie nie radzi) nie potrafią obsłużyć więcej niż 4GB RAM’u. Jeżeli masz więcej, marnuje się on. Oczywiście najlepiej zainstalować nowszy system lub jakąś łatkę/64-bitową wersję ale jeżeli dobrze Ci tak jak jest to Twoja nieużywana część RAM’u idealnie nadaje się na RAM dysk :) To również jedyny wyjątek gdy włączenie ReadyBoost ma jakiś sens. System i tak z tego RAM’u nie potrafi korzystać. Inna sprawa, że ReadyBoost pewnie się nie przyda skoro system ma do dyspozycji 4 GB RAM’u :)

Programów do tworzenia RAM dysków jest sporo. Przetestowałem kilka i najlepiej radził sobie u mnie Dataram RAMDisk (bezpłatny dla dysków do 4 GB, za większe trzeba zapłacić 10$). Z innymi były różne problemy, niektóre zupełnie nie działały, inne były niestabilne. Ten przez wiele miesięcy nie sprawił mi żadnego problemu (aż do uszkodzenia pliku obrazu ale to raczej nie jego wina). Ma funkcje obsługi obrazu, auto zapis, automatyczne tworzenie katalogu Temp czy wykorzystanie pamięci RAM, której nasz system nie widzi. Polecam. Warto też przeczytać krótką dokumentację chociaż instalacja/deinstalacja zarówno programu jak i samego dysku RAM a także konfiguracja wszystkiego są bardzo proste.

Program pozwala stworzyć dysk z systemami plików FAT 16, FAT 32 lub niesformatowane (samemu można potworzyć partycje). Nie ma NTFS bo Microsoft nie udostępnił pełnej dokumentacji tego systemu. Mimo to można użyć wbudowanych w system narzędzi i sformatować dysk jak się chce. Aby jednak zmiany zostały zachowane, należy włączyć używanie obrazu. W innym przypadku po ponownym starcie systemu system plików zostanie „zresetowany” do ustawień jakie zaznaczymy w programie. Jeżeli nie używasz obrazu to, moim zdaniem, najlepiej ustawić FAT 32.


PenDrive i „Bezpieczne usuwanie sprzętu”

10 września 2010

Tematów do pisania nie brakuje ale ostatnio tak jakby mniej mi się chce… Musicie mi to wybaczyć :)

Z tego powodu postanowiłem, że wstawię pierwszy z kilku artykułów jakie napisałem dla lokalnej gazety z Tomaszowa Maz. (tam mieszkam jakby ktoś nie wiedział :) ). Miejcie na uwadze, że te teksty były pisane w taki sposób aby każdy zrozumiał, nawet przysłowiowa pani Basia z okienka w urzędzie. Dodatkowo gazety rządzą się własnymi prawami, których trzeba przestrzegać. Dlatego nie linczujcie mnie jeżeli to co napisałem wyda się Wam mało fachowe czy potraktowane po macoszemu.

Mimo wszystko wydaje mi się, że nie jest źle ;) Na pewno sporo osób wyniesie, z tego i z następnych artykułów, jakąś wartościową wiedzę. Zapraszam do lektury.


Wraz z pojawieniem się systemu operacyjnego Windows XP powszechnie znana stała się usługa „Bezpiecznego usuwania sprzętu”. Po podłączeniu do portu USB komputera pamięci masowej PenDrive pojawia się obok zegara systemowego mała ikonka wyżej wymienionej funkcji. Natychmiast powstała plotka, że wyjęcie napędu PenDrive bez użycia bezpiecznego usuwania może „wymazać” pliki lub nawet bezpowrotnie uszkodzić urządzenie. Dzisiaj chciałbym ostatecznie wyjaśnić jakie zagrożenia czyhają na użytkowników pamięci PenDrive i czego unikać aby nie narobić sobie problemów.

Specyfikacja portu USB została tak przygotowana aby każde urządzenie korzystające z tego portu można było w każdej chwili podłączyć lub odłączyć bez obaw o uszkodzenie sprzętu. Z drugiej strony aplikacja bezpiecznego usuwania sprzętu nie powstała bez powodu. Aby zrozumieć przyczyny dla których programiści Microsoft zdecydowali się na umieszczenie tej usługi w systemie należy zastanowić się do czego służy nam pamięć PenDrive i jak ją wykorzystujemy.

Niektórzy z nas pamiętają jeszcze jak w powszechnym użytku były zwykłe dyskietki (różnych rozmiarów i pojemności). Można było na nich zmieścić bardzo mało plików i były bardzo zawodne ale żaden komputer nie mógł się bez nich obejść. Następnie upowszechniły się nośniki CD a wkrótce potem DVD. Mieściły wystarczająco dużo plików ale ich używanie do przenoszenia plików między komputerami było bardzo kłopotliwe (nawet dla posiadaczy nagrywarek i płyt wielokrotnego zapisu). Lekarstwem na te bolączki okazały się pamięci Flash, których dzisiaj używamy w telefonach komórkowych, aparatach fotograficznych a także w napędach PenDrive. Łatwo je podłączyć, działają natychmiast, są szybkie, pojemne, małe i można ich używać w nieskończoność.

A więc podsumujmy: napędów PenDrive używamy do przenoszenia różnego rodzaju plików między komputerami. I właśnie podczas procesu zapisywania/usuwania plików możemy spowodować pewne uszkodzenia gdy wyciągniemy pamięć z portu USB. Gdy zrobimy to akurat w momencie kiedy część jakiegoś pliku została już przekopiowana do pamięci Flash ale nie cały to wiadomym jest, że taki plik na naszym PenDrive będzie uszkodzony i w większości przypadków będzie bezużyteczny. W skrajnym przypadku (starszy model pamięci, z wadą fabryczną etc.) PenDrive nie będzie umiał sobie poradzić z takim uszkodzonym plikiem i może nam nawet całkowicie odmówić posłuszeństwa.

Jak więc widać, problem nie jest ani taki straszny ani taki nowy. Zdarzał się przy korzystaniu ze starych poczciwych dyskietkach gdy ktoś ją wyjął przed zgaśnięciem diody (która informowała, że trwa proces zapisywania/odczytywania) umieszczonej na przedzie napędu. Na jakiś czas użytkownicy zapomnieli o sprawie gdy popularne były płyty CD i DVD bo nikt o zdrowych zmysłach nie wpadał na pomysł aby wyjmować płytę w trakcie procesu nagrywania nowych plików. Jednak z nadejściem pamięci masowych Flash i z ich prostotą używania i odłączania należało ponownie wyedukować użytkowników, przypomnieć im o zagrożeniach. Stąd opcja „Bezpiecznego usuwania sprzętu”.

Oczywiście bezpieczne usuwanie na pewno nie zaszkodzi i jeżeli masz taką możliwość, używaj go. Jeżeli jednak bardzo Ci się spieszy to pilnuj jedynie aby wyjmować PenDrive gdy zgaśnie na nim dioda (prawie wszystkie napędy są w nią wyposażone), która informuje, że napęd komunikuje się z komputerem.

Dodatkowo należy wspomnieć o usłudze buforowania danych w systemach Windows, która to zwiększa wydajność korzystania z napędów PenDrive. Jeżeli jest włączona, dane kopiowane do urządzenia są buforowane czyli zapisywane w pamięci tymczasowej. Nie ma powodu aby tłumaczyć teraz na czym ten proces polega jednak jego skutki mogą być takie, że chociaż z naszego monitora zniknie już komunikat, że pliki kopiują się na napęd PenDrive to w rzeczywistości nadal są zapisywane do pamięci Flash. Odłączenie w tym momencie urządzenia może spowodować, że skopiowane pliki będą uszkodzone. Buforowanie można wyłączyć we właściwościach sprzętowych każdego napędu. Najprościej jednak po prostu poczekać aż dioda na PenDrive przestanie świecić i dopiero wtedy wyjąć urządzenie z portu USB.


Domyślny program dla plików bez rozszerzeń

05 stycznia 2010

Jak wszyscy pewnie wiecie, rozszerzenia plików to informacja dla systemu w jakim programie dany plik ma zostać otworzony/uruchomiony. Dzięki temu po dwukrotnym kliknięciu np. na nasze zdjęcie z wakacji automagicznie otwiera się przeglądarka plików graficznych.

W Windowsie (opisuję Windows Vista ale we wszystkich wygląda to podobnie) możemy dowolnie przypisywać rozszerzenia do programów, usuwać te przypisania itd. Z jednym wyjątkiem…

W pracy zawodowej wielokrotnie napotykam pliki bez rozszerzenia. Są to zwykłe pliki tekstowe o nazwach README, TODO, LICENSE itd. Za każdym razem gdy chcę taki plik otworzyć system pyta mnie jakiego programu użyć. W niektórych wersjach Windowsa mogę zaznaczyć aby już zawsze otwierać tego typu pliki wybranym programem ale system i tak zignoruje to ustawienie. W innych wersjach „ptaszek” jest nieaktywny, nie da się go zaznaczyć. Czemu Bill, czemu… ?

W końcu miarka się przebrała. Rozwiązanie jest i to całkiem proste chociaż wymaga modyfikacji przez nas rejestru systemu. Jeżeli ktoś jest niecierpliwy, ma Windows Vista i chciałby pliki bez rozszerzeń otwierać w notatniku to wystarczy uruchomić ten plik i w ten sposób dodamy odpowiednie ustawienia do rejestru. Jeżeli masz inny system, chcesz użyć innego programu etc. to czytaj dalej :)

  • Klikasz Start->Uruchom…
  • W nowym oknie wpisujesz słowo regedit i wciskasz Enter/klikasz OK
  • Na liście wyszukujesz HKEY_CLASSES_ROOT, klikasz prawym klawiszem i z menu kontekstowego wybierasz Nowy->Klucz
  • Nowo utworzonemu kluczowi musisz nadać nazwę . (czyli po prostu wpisz kropkę)
  • Klikasz na ten klucz (upewniamy się w ten sposób, że jesteśmy w dobrym miejscu)
  • Z prawej strony masz jedną, domyślną wartość ciągu – kliknij tam dwa razy aby ją zmodyfikować
  • W otwartym okienku wpisujesz txtfile i wciskasz Enter/klikasz OK

Rozwiązanie przetestowane dla Windows Vista ale bez wątpienia działa na innych wersjach tego systemu. Po takich modyfikacjach pliki bez rozszerzenia będą się otwierały w notatniku. Wyczytałem, że w innej wersji systemu (nie wiem jakiej) zamiast txtfile wpisuje się NOTEPAD. Poeksperymentujcie, nic tutaj się nie da popsuć. Jeżeli chcesz mieć pewność, że wszystko zadziała lub po prostu chciałbyś użyć innego programu to możesz zrobić tak (ponownie opis bazujący na Windows Vista ale te same opcje posiadają inne wersje tego systemu):

  • Wejdź do Panelu Sterowania
  • Zależnie od tego czy masz włączony nowy wygląd czy wygląd klasyczny klikaj:
    • nowy wygląd: Programy->Programy domyślne->Skojarz typ pliku lub protokół z programem
    • wygląd klasyczny: Programy domyślne->Skojarz typ pliku lub protokół z programem
  • Wyszukaj inne rozszerzenie, które jest otwierane przez program którym chciałbyś również otwierać pliki bez rozszerzeń
  • Przejdź do okienka edytora rejestru i odnajdź rozszerzenie, które przed chwilą wyszukałeś (wszystkie rozszerzenia są ustawione alfabetycznie w kluczu HKEY_CLASSES_ROOT)
  • Skopiuj zawartość wartości domyślnej (dwa razy klikasz, otwiera się okienko edycji, kopiujesz wartość)
  • Odnajdź klucz odpowiedzialny za pliki bez rozszerzeń czyli o nazwie . (kropka)
  • Modyfikujesz zawartość wartości domyślnej i wklejasz wcześniej skopiowaną wartość

Gotowe. U mnie ustawienia zadziałały natychmiast po ich wprowadzenia, nie musiałem ponownie uruchamiać systemu. Od dzisiaj mniej klnę :)


Korzystaj z PNG!

10 lutego 2009

PNG to bardzo przydatny format plików graficznych. Powstał jako następca GIF gdy zaczął się cyrk z patentami dotyczącymi kompresji LZW. Główne zalety PNG to kompresja bezstratna, małe rozmiary plików i obsługiwana stopniowa przezroczystość (tzw. kanał alfa).

O PNG pisałem niedawno w kontekście problemów przeglądarki Internet Explorer z tym formatem, wpis Internet Explorer i przezroczyste PNG.

Funkcję przezroczystości posiada również format GIF ale PNG ma tutaj znaczną przewagę. W GIF można jedynie wyznaczyć jeden kolor, który ma być przezroczysty i podczas wyświetlania pliku np. na stronie internetowej odpowiednie piksele po prostu znikają, w ten sposób osiągamy efekt przezroczystości. Natomiast w PNG mamy kanał alfa. Dzięki temu możemy sprawić, że jakiś piksel jest przezroczysty tylko w pewnym procencie (np. półprzezroczysty), nie znika on całkowicie. W ten sposób możemy zrobić np. przejście z w pełni zamalowanego piksela do całkowitej przezroczystości gdzie kolejne piksele stopniowo będą miały coraz większą przezroczystość. Właśnie dlatego w przypadku PNG mówimy o obsłudze stopniowej przezroczystości.

Żeby nie być gołosłownym, chciałbym pokazać możliwości jakie daje nam PNG. Wczoraj przypadkiem trafiłem na ten blog i zainteresował mnie efekt zastosowany do plików graficznych. Zobacz przykład, zwróć szczególną uwagę na narożniki. Prostym sposobem można uzyskać efekt zdjęć wsadzonych do albumu. Jedyny minus to konieczność specjalnego przygotowania zdjęcia za każdym razem gdy chcemy je zamieścić na swojej stronie (efekt jest naniesiony bezpośrednio w pliku graficznym). A może da się łatwiej?

Pewnie, że się da ;) Wystarczy kilka linijek kodu HTML, CSS i jeden pliczek PNG. Czytaj dalej »


Komputer moim hobby, narzędziem pracy czy nałogiem?

07 lutego 2009

Radzę aby każdy, kto spędza długie godziny przed komputerem zadał sobie podobne pytanie jak to zawarte w tytule. Ja zadawałem je sobie wielokrotnie, ostatnio kilka dni temu. I wyciągnąłem pewne wnioski.

O istnieniu czegoś takiego jak komputer dowiedziałem się po raz pierwszy od mojego brata. Ja, jeszcze kilkuletni brzdąc, on, już dorosły człowiek z rodziną (różnica wieku między nami to 15 lat). Przyjechałem któregoś razu w odwiedziny i mym oczom ukazała się czarodziejska maszyna Amiga 500 :) Niewiele o tym „czymś” wiedziałem ale nie przeszkadzało mi to aby natychmiast zacząć wiercić dziurę w brzuchu mamie i błagać „ja chcę komputer” :D

Commodore 64Na moją własną maszynę przyszło mi czekać rok, może dwa, może więcej. Już nie pamiętam. Dostałem na komunię (rok 1992) używane Commodore 64 :D Nie było to nic specjalnego. C64 było produkowane od 1982 roku. W 1993 weszły już pierwsze procesory Pentium, mój znajomy zagrywał się na swoim 486 a ja dalej siedziałem ze śrubokrętem w dłoni i ustawiałem głowicę w moim magnetofonie :D Ale bardzo miło wspominam te czasy :) Czytaj dalej »