Przeglądając github.com w poszukiwaniu czegoś na czym mógłbym podszkolić się z Symfony 2 natknąłem się na ciekawy projekt. Ktoś stworzył aplikację (PHP5 + JS + HTML5) do gry w szachy i udostępnił całe źródło. Co prawda wygląda na to, że sam silnik odpowiedzialny za grę nie jest napisany w PHP „ale też jest zajebiście”, cytując klasyka
Projekt nazywa się lichess i jest naprawdę imponujący, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że jest prowadzony przez jedną osobę. Szczegóły techniczne:
- PHP 5.3.2, użyto frameworka Symfony 2
- JavaScript (jQuery i jQuery UI)
- HTML5 i CSS
- „mózg” gry to Crafty Chess
- pgn4web służy do podglądu gier. Daje możliwość osadzania rozgrywek na stronie www, w prostej i miłej formie miniatury, bazuje na JavaScript.
Możliwości jakie aplikacja udostępnia graczowi są co najmniej wystarczające. Możemy grać z innymi ludźmi lub z komputerem (dla komputera wybieramy jeden z ośmiu poziomów trudności). Wybieramy między grą standardową a Chess960. Decydujemy także czy gramy z zegarem.
Każda gra ma swój unikalny adres. W ten sposób rozgrywkę może śledzić więcej osób a po rozegranej grze można prześledzić wszystkie ruchy i zobaczyć cały zapis rozgrywki. Dostępny jest katalog wszystkich rozgrywanych w tej chwili i wcześniej rozegranych gier.
Dzięki zastosowaniu JS i HTML5 gra się bardzo przyjemnie, przeglądarka w żaden sposób nas nie ogranicza. Funkcji jest wiele, nie będę ich wszystkich wymieniał. Jeszcze więcej jest planów, które autor przedstawia na liście TODO.
Twórca zapowiada, że cały projekt będzie zawsze darmowy, open source a strona gdzie można wszystko wypróbować (lichess.org) będzie zawsze wolna od reklam. Kimkolwiek jest, jestem pod wrażeniem jego pracy. Na pewno prześledzę kod PHP, to jest z pewnością nieocenione źródło wiedzy podczas nauki Symfony 2.
Internet i TV mam miałem z pewnej sieci kablowej. Wepchnęli mi jeszcze telewizję cyfrową, taka „promocja” wtedy była. Miesięczny rachunek to było około 120zł i przyznam, że zaczęło mnie to z czasem uwierać tu i ówdzie…
Nasycenie rynku jest duże. Uzbrojony w tą wiedzę postanowiłem zrezygnować ze wszystkich usług jakie do tej pory świadczyła dla mnie kablówka. Przeczuwałem efekt
Z rezygnacją w ręku (wzór) udałem się do BOK. Jako powód podałem zbyt duże opłaty. To był bodajże piątek. W poniedziałek zadzwonił telefon. Zaproponowano mi upust. Z ponad 60zł za TV plus chyba 10zł za TV cyfrową rachunek zmalał do 40zł. Z Internetu zrezygnowałem, wziąłem od innego operatora.
Gdy kończy Ci się umowa (lub robią jakieś zmiany w cenniku, regulaminie itp. tak jak to jest właśnie teraz w mojej sieci kablowej) możesz złożyć wniosek o rozwiązanie umowy. Nic nie ryzykujesz! Jeżeli Twój dostawca nie będzie chciał dać Ci rabatu to w każdej chwili możesz zrezygnować z rezygnacji Opisałem przygodę z telewizją ale można znaleźć inne podobne przypadki np. umowa z dostawcą telefonii komórkowej. Próbuj!
Gdy pierwszy raz w tym roku obejrzałem trailer filmu Tron Legacy to nie wiedziałem jeszcze nic o fabule, nie znałem żadnych szczegółów ale byłem już pewien, że chcę go zobaczyć w kinie. Z czasem, regularnie docierające do mnie kolejne szczegóły tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu. Dlatego bardzo miłą niespodzianką była dla mnie wiadomość, że 28 października na całym świecie odbędą się specjalne, trwające 23 minuty pokazy promujące film.
Oczywiście kino w Tomaszowie Mazowieckim nie brało udziału w akcji (zresztą nie mieli nawet możliwości technicznych)… Trzeba było jechać do Piotrkowa Trybunalskiego. Mimo to zdecydowałem się.
Taka akcja promocyjna wydała mi się bardzo ciekawa jednak efekt popsuła organizacja. Potwierdzenie dostania się na pokaz (wysyłało się zgłoszenia na e-mail) dostałem we wtorek (26 październik) czyli znośnie. Nie wszyscy mieli jednak tyle szczęścia, znalazłem komentarze jakoby niektórzy dostali stosowną informację na kilkanaście minut przed seansem. Ups!
Na miejscu jakieś dwie małolaty (nie żebym coś miał do młodych… ) przebierały w papierkach wyszukując nazwiska szczęśliwców. Zajmowało to zdecydowanie za dużo czasu. Pewnie nie ich wina, że część nazwisk miały w komputerze a część odręcznie popisanych na przeróżnych kartkach i karteczkach… Już w głowie słyszałem tak miło brzmiące „nie ma Pana na liście”. Na szczęście po chwili okazało się, że pesymistyczny scenariusz się nie spełnił, dostałem bilety.
I ponownie należy wspomnieć o innych miastach. W wielu miejscach pokazy przesunęły się w czasie (u nas tylko 10 minut, gdzie indziej o godzinę), nie było też obiecanych plakatów (ja dostałem i plakat i schweppes’a w puszce).
Zgłaszać można było po dwie osoby z czego chętnie skorzystałem. Niestety przez wyżej opisany burdel „w papierach” miejsca dostaliśmy nie obok siebie… Na pokaz tłumy się jednak nie wybrały. Była może 1/4, może 1/3 sali więc numerki na biletach olaliśmy
To tyle jeżeli chodzi o przygotowanie logistyczne całej akcji. Teraz film.
Na początku przywitały nas napisy, że gratulacje, że pierwsi na świecie, ble ble ble i że nie wszystko jest w 3D ale mamy się nie przejmować. Potem kilka scen z filmu. Rozmowa o sygnale na pager, odnalezienie ukrytego pomieszczenia w starej knajpie Flynna, przydzielenie młodego do igrzysk, walka na dyski, ucieczka do ojca i spotkanie z nim. Na koniec z półtorej minuty szybkich scen, które można byłoby nazwać trzecim trailerem (do tej pory wyszły dwa). Wiele scen już widzieliśmy, właśnie w trailerach, tylko teraz to były dłuższe fragmenty a nie urywki.
Przyznam, że spodziewałem się czegoś innego. Miałem nadzieję na mini film, jakiś wstęp, wprowadzenie do głównej uczty, może pomost między Tron z 1982 a Tron Legacy. Tymczasem dostaliśmy kilka niepowiązanych ze sobą scen numer XY (tak były zapowiadane na ekranie np. „Scene 32, DISC WARS”). Oczywiście to bardzo dobrze, że nie zdradzono żadnych szczegółów fabuły, wolę o wszystkim dowiedzieć się podczas właściwego seansu ale pokaz nie wyglądał na przygotowany. Albo zabrakło pomysłu albo czasu na realizację.
Do części wizualnej nie ma się co czepiać, to będzie wielka przyjemność oglądać Tron Legacy na wielkim ekranie i w 3D. Polecam jednak wybrać się wyłącznie na pokazy w IMAX. Pierwszy raz miałem tą wątpliwą przyjemność oglądać 3D cyfrowe w zwykłym kinie i już wiem żeby tego nie powtarzać.
Za muzykę odpowiadają chłopaki z Daft Punk. Od dawien dawna jestem ich wielkim fanem. Bez wątpienia stanęli na wysokości zadania, oprawa dźwiękowa jest świetna i ta opinia jest powszechna. Polecam recenzję Tron Night pod tym adresem, znajdziecie tam klipy z soundtracka.
Wpis mi wyszedł pesymistyczny, może miałem za duże oczekiwania albo gorszy dzień. Czytając opinie innych widać, że zdecydowana większość była zadowolona. Niektórzy nawet mocno przesadzili, oto cytat (tutaj całość recenzji):
Naprawdę mocną stroną produkcji jest atmosfera. Mało który film dostarczył mi tylu wrażeń. Nieco ponad dwadzieścia minut dynamicznej akcji, pełnej brawurowych scen walk, pościgów i elementów, których próżno szukać w innych tego typu dziełach.
WTF?! Chłopie, jaka atmosfera? Pokazali przecież kilka wyrwanych z kontekstu scen. Tam nie było i nie mogło być atmosfery. Może i film jest nią przesycony do szpiku kości ale niektórzy widzieli chyba na pokazie więcej niż było pokazane. Reszta cytatu też przesadzona.
Na film z pewnością się wybiorę. Może niekoniecznie w dniu premiery (w Polsce 31 grudnia…) ale na początek 2011 jak znalazł Do tego czasu polecam obejrzeć pierwszą część z 1982 roku. Ja wcześniej nie widziałem, obejrzałem zaledwie kilka dni temu i rozumiem teraz o wiele więcej. Obraz ten tłumaczy również wygląd wielu miejsc, urządzeń etc. w dwójce. Tron Legacy nie zrywa z rodowodem i bardzo dobrze.
PS
Nie mam w zwyczaju namawiać ludzi do piractwa ale dostać teraz Tron z 1982 roku nie sposób. Dlatego niektórych na pewno ucieszy ten link
PS2
Teraz już wiem co inspirowało (oczywiście nie tylko ale między innymi) braci Wachowskich przy tworzeniu Matrixa Dzisiaj to już żadna nowość ale na początku lat osiemdziesiątych takie pomysły na fabułę jak w Tronie musiały porywać za serca.
Niezależnie od tego czy prowadzimy duży serwis internetowy czy spożywczaka na rynku, powinniśmy dbać o swoich klientów. Nieprawdopodobne, że niektórzy potrafią pracować kilkanaście godzin dziennie, inwestować oszczędności swojego całego życia i stawać na głowie aby ich interes funkcjonował a na samym końcu nie uśmiechną się do klienta i wszystko zaprzepaszczą…
Do napisania tego tekstu skłoniło mnie zachowanie administratorów portalu goldenline.pl. Dawno temu (ponad rok) skorzystałem z jakiegoś formularza kontaktowego na stronie aby podsunąć autorom malutkie acz wygodne udogodnienie. Sami mnie zresztą do tego zachęcali jakimś krótkim tekstem gdzieś na stronie aby aktywnie uczestniczyć w budowaniu goldenline.pl.
Nie w tym rzecz o co chodziło. Zmiana tego kosztowała programistę trzy minuty pracy a znacznie ułatwia nawigację. Mój pomysł wprowadzono w życie… po roku czasu.
To dobry przykład na to, że zaniedbanie jednego elementu (kontakt z użytkownikami) może negatywnie wpłynąć na wizerunek całego serwisu. Nawet mi nic nie odpisali…
Oczywiście powyższy problem jest wyolbrzymiony, na nikogo się nie obraziłem, że mnie olali Moja opinia na temat goldenline.pl zupełnie się nie zmieniła, nadal będę miał tam swoje konto bo raz na jakiś czas pojawiają się ciekawe oferty pracy Gdyby jednak od razu ktoś zajął się moim zgłoszeniem i wprowadziliby zmianę, którą i tak w końcu zdecydowali się wprowadzić to na pewno moja sympatia do tego portalu by wzrosła.
Inny przykład. Raz na jakiś czas zdarza mi się zamówić jakieś jedzenie z dowozem. Raz pizza, innym razem kebab, niekiedy chińskie żarcie. Dostawcy zwykłem dawać jakiś napiwek. Ale nie zawsze…
Nigdy nad tym głębiej się nie zastanawiałem, dzisiaj jednak ponownie coś zamówiłem i gdy otworzyłem drzwi aby odebrać jedzenie ujrzałem człowieka trochę nieśmiałego, bez wyrazu na twarzy, jakby się wstydził własnej pracy. Coś burknął i poszedł. Napiwku nie dostał.
Ja wiem, że ciężko tak na prawo i lewo rozdawać uśmiechy, zwłaszcza, że z różnymi debilami ma się styczność i łatwo w jednej chwili stracić humor na cały dzień. Mimo to pogodne podejście do życia znacznie je ułatwia
Gdyby na twarzy tego samego dostawcy chociaż na ułamek sekundy zarysowało się coś na wzór uśmiechu, powiedział coś, chociażby przyjaznym głosem „Dzień dobry” to by pewnie dostał „coś extra”. Mój mózg niejako automatycznie by go pozytywnie ocenił i byłbym bardziej skłonny mu ten napiwek dać, pewnie nawet nie w pełni świadom całego procesu.
To koniec moich niepoukładanych i oderwanych od siebie myśli. Dość chaotycznie wszystko napisane ale pora późna
…a tak w ogóle to uśmiechajcie się do siebie bez powodu, będzie nam się wszystkim żyło lepiej .
I zawrzało Marketingowa machina zrobiła swoje i kina wypełniły się po brzegi fanami ckliwych historyjek o ratowaniu świata i wszędobylskich efektów specjalnych. Tymczasem Watchmen okazał się filmem o superbohaterach… bez superbohaterów
Ktoś napisał, że Watchmen to tandetne połączenie Sin City i Fantastycznej Czwórki. Z punktu widzenia osób, które nie znały komiksu Watchmen, które nie doczytały, że to dramat, które nakręciły się na ten film poprzez świetne trailery, ciekawe efekty specjalne, muzykę, które wychowały się na historiach o nieomylnych, fantastycznych bohaterach, ten film może tak właśnie wyglądać… Czytaj dalej »
Fanów akwarystyki jest wielu i ja również zaliczam się do tego grona. Dlatego serce mi szybciej zabiło gdy zobaczyłem to cudeńko
Akwarium składa się z sześciu komór połączonych ze sobą tunelami (razem 230 litrów pojemności). To umożliwia akwaryście nadać każdej komnacie inny wystrój. Niweluje się również w znacznej mierze problem terytorializmu niektórych rybek. No i ten wygląd… Pomyślcie jak to cudeńko wyglądałoby wieczorem w Waszym salonie
Oczywiście pewnie nie tak łatwo zachować w tym akwarium odpowiednie warunki… Czyszczenie tego wszystkiego musi się potem śnić po nocach Ale coś za coś.
Dla tych, którzy już liczą pieniądze w portfelu mam złą wiadomość. Cena całego zestawu (razem z szafką i wszystkim co potrzebne do utrzymania życia w wodzie) to okrągłe 3 400$.
Poprzednia żałoba (po katastrofie autokarowej we francuskim Vizille koło Grenoble) zakończyła się 25 lipca 2007 a więc dzisiaj mija dokładnie pół roku od tamtego dnia. A kraj znowu pogrążony w żałobie…
Żałoba narodowa była do tej pory ogłaszana 16 razy. Co ciekawe, na przestrzeni ostatnich 10 lat ogłoszono ją aż 10 razy w tym już 4 razy za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Dodajmy do tego, że nasz obecny prezydent zawsze ogłasza kilkudniowe żałoby. Za pierwszym razem były to 4 dni, następne po 3 dni (ta właśnie trwająca ma umownie 3 dni ale godzinowo trwa 2).
Gdyby kierować się powyższymi liczbami to trzeba wysnuć oczywisty wniosek, że kiedyś Polska była krainą spokoju a w ostatnich latach nawiedzają nasz kraj same tragedie i kataklizmy. A może jednak ktoś tu trochę przesadza z tą żałobą … ?
Czasami ciężko mi się zebrać do tego aby coś tutaj napisać Ale jestem
Zmiany na blogu:
Kolejny raz zmieniłem design bloga. Będę jeszcze nad tym pracował ale wygląda już chyba całkiem nieźle To bodajże trzecia zmiana szablonu tak jak i trzeci raz zmieniłem kategorie na blogu. Zawsze mi coś w nich nie pasuje :/
Zmiany w życiu:
No, trochę się działo Już dobre kilka miesięcy nie jestem z Adą, doszedłem do wniosku, że to jednak nie ma przyszłości… Ale zostaliśmy dobrymi przyjaciółmi Tak mi się przynajmniej wydaje hehe
Mieszkam teraz sam i jest mi z tym całkiem dobrze. W moim życiu pojawiła się już pewna wyjątkowa istotka, która zrobiła na mnie duże wrażenie Więcej się teraz nie dowiecie
Znacie fraszkę Jana Kochanowskiego „Raki”? Pamiętacie czym się ona wyróżnia? Podczas wyborów prezydenckich w Argentynie wykorzystano podobną „sztuczkę” w jednym ze spotów reklamowych.
Kochanowski wykazał się większym kunsztem (kto zna wyżej wymieniony wiersz ten wie na czym polega różnica) ale trzeba przyznać, że powyższy spot wyszedł bardzo dobrze. Szkoda, że w naszym kraju wszyscy ograniczają się tylko do wytykania błędów innym i ściągania żywcem pomysłów ze spotów z USA zamiast wykorzystywać genialne pomysły naszych rodaków największego formatu.
Jan Kochanowski
„Raki”
Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;
Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada.
Godności trzeba nie za nic tu cnota,
Miłości pragną nie pragną tu złota.
Miłują z serca nie patrzają zdrady,
Pilnują prawdy nie kłamają rady.
Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą,
W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą.
Wiecznie wam służę nie służę na chwilę,
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.
Jakoś tak wyszło, że już od dłuższego czasu nic tu nie napisałem. Raz nawet chciałem ale coś nie działało więc sobie dałem spokój Dzisiaj jednak znalazłem chwilę i zrobiłem tu jako taki porządek. Zainstalowałem najnowszą wersję WordPress, zmieniłem wygląd (Masakra mnie do tego natchnął ), uporządkowałem pliki i bazę danych. Jeszcze kilka zmian i będę mógł wreszcie odetchnąć I może nawet zacznę tu częściej pisać…
Blog przede wszystkim o Internecie i mojej pasji jaką jest tworzenie stron www. Ale nie ograniczam się do jednej tematyki, piszę o wszystkim o czym mam ochotę :-)
"Nie mam żadnych specjalnych talentów. Jestem tylko namiętnie ciekawy."Albert Einstein