Komputer moim hobby, narzędziem pracy czy nałogiem?

07 lutego 2009

Radzę aby każdy, kto spędza długie godziny przed komputerem zadał sobie podobne pytanie jak to zawarte w tytule. Ja zadawałem je sobie wielokrotnie, ostatnio kilka dni temu. I wyciągnąłem pewne wnioski.

O istnieniu czegoś takiego jak komputer dowiedziałem się po raz pierwszy od mojego brata. Ja, jeszcze kilkuletni brzdąc, on, już dorosły człowiek z rodziną (różnica wieku między nami to 15 lat). Przyjechałem któregoś razu w odwiedziny i mym oczom ukazała się czarodziejska maszyna Amiga 500 :) Niewiele o tym „czymś” wiedziałem ale nie przeszkadzało mi to aby natychmiast zacząć wiercić dziurę w brzuchu mamie i błagać „ja chcę komputer” :D

Commodore 64Na moją własną maszynę przyszło mi czekać rok, może dwa, może więcej. Już nie pamiętam. Dostałem na komunię (rok 1992) używane Commodore 64 :D Nie było to nic specjalnego. C64 było produkowane od 1982 roku. W 1993 weszły już pierwsze procesory Pentium, mój znajomy zagrywał się na swoim 486 a ja dalej siedziałem ze śrubokrętem w dłoni i ustawiałem głowicę w moim magnetofonie :D Ale bardzo miło wspominam te czasy :)

Już wtedy nietrudno było zauważyć, że komputer dla mnie to coś więcej niż zabawka. Bardzo szybko znudziło mi się granie (a w tamtych czasach domowy komputer służył ludziom przeważnie wyłącznie do tego) i zacząłem zadawać pytania „Jak to działa?”, „Jak to jest skonstruowane?” itp.

W moje ręce wpadły dwa podręczniki z których zacząłem się uczyć języka programowania BASIC. Miałem wtedy 8 lat a swoje pierwsze kroki w programowaniu stawiałem pisząc kod w zeszycie :)

Jeszcze nie tak dawno, podczas standardowych porządków, wpadła w moje ręce stara kaseta z nagranymi moimi pierwszymi programami. Teraz nie wiem gdzie ona jest ale mam nadzieję, że gdzieś się zachowała i kiedyś uda mi się odtworzyć moje dzieła :D

Potem nadeszły lata chude. Commodore szybko się znudziło a mój kontakt z komputerami klasy PC ograniczony był prawie do zera. W końcu poczciwe C64 znalazło nowego właściciela :)

Iskierka nadziei pojawiła się dopiero gdy zaczynałem naukę w 8 klasie szkoły podstawowej. Byłem wniebowzięty gdy siostra zadeklarowała chęć kupna komputera. Na dobre pół roku przed zakupem gromadziłem już literaturę na temat obsługi komputera, sprzętu itd.

W wakacje, gdy ukończyłem szkołę podstawową i dostałem się już do szkoły średniej, nadeszła ta wielka chwila :) Sam wybrałem wszystkie części a na tamte czasy był to prawdziwy demon prędkości :) Procesor Celeron 400, pamięć 64MB RAM, dysk twardy 8GB HDD, karta graficzna Riva TNT 16MB i karta dźwiękowa Sound Blaster Live!.

Blood 2Dla mnie, po doświadczeniach z Amigą, C64 i poczciwym 486 kolegi, był to prawdziwy skok technologiczny. Od razu dorwałem się do zainstalowanej na dysku gry Blood 2: The Chosen i zapamiętam ją na zawsze :P

Tak oto stałem się posiadaczem mojego pierwszego PC. Potem nastała długa droga poznawania, głód wiedzy ciągnął mnie w kierunku programowania ale o tym wszystkim opowiem może… innym razem :)

Po co to wszystko opisałem? Po części na pewno z sentymentu. Miło jest sobie przypomnieć niektóre fakty. Ale z drugiej strony cała moja historia przygody z komputerami pokazuje, że od samego początku coś mnie do nich ciągnęło i była w tym jakaś pasja.

A więc wróćmy do pytania zawartego w tytule tego wpisu. Czym był i jest dla mnie komputer?

Miejscem rozrywki? Tak, chyba jak dla nas wszystkich :) Oglądam na nim filmy, słucham muzyki i w nie jedną grę również grałem a Internet to dla mnie ogromne źródło wiedzy.

Hobby? Na pewno tak. Nie każdy potrafi to zrozumieć ale programowanie sprawia mi przyjemność. Odprężam się i relaksuję gdy w spokoju i ciszy mogę usiąść do komputera i zacząć realizować jakiś ze swoich pomysłów.

Narzędziem pracy? Nie da się ukryć, że od kilku ładnych lat zdecydowanie tak. Już dawno to co robię stało się moim zawodem.

Nałogiem? No właśnie, tu zawsze jest problem :) Gdzie jest granica po której przekroczeniu można mówić o nałogu? Czy umiałbym żyć bez komputera? Byłoby mi ciężko. Ale nie z powodu jego braku a z powodu braku pieniędzy bo niby z czego miałbym żyć? :)

Dochodzę do wniosku, że komputer jest moim nałogiem. Takim samym nałogiem jak dla audiofila są dobre głośniki, jak dla filatelisty jest klaster na znaczki i jak dla stolarza dłuto :) Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi… :)

 Dodaj komentarz

6 odpowiedzi dla tego wpisu

  1. Izka napisał:

    :) ….masz racje, zdecydowanie nałogiem i podpiszę się pod tym obiema rękoma :P , no ale też i do tego da się przyzwyczaić, dla mnie nałogiem stało się coś innego, dlatego tu Cie rozumiem….chociaż mam jedno „ale”: „Oglądam na nim filmy, słucham muzyki” co do ostatniego to zdecydowanie jest uciążliwe dla uszu ;( ….. ;)

  2. Rusek napisał:

    Hmy ja też pamiętam swój pierwszy kompputer z czarnobiałym monitorem . I chwile kiedy zagrywałem się w pierwszą część pirnc of percia :P

  3. gosc napisał:

    Szkoda, że nie wszyscy rozumieją takie wspominki ;)
    Zwykle jak opowiadam z łezką w oku o moich pierwszych ‘programach’ w logo, jeszcze na atari, ludzie dziwnie się na mnie patrzą ;)
    Pierwszy PC ( m.in. z dyskiem 16mb ;) także się swoim demonem nie chwal ;) ) i pierwsze większe stresy rodziców, ponieważ podczas gdy starsze rodzeństwo chętnie grywało i realizowało się artystycznie pod win 3.11, ja zwykle zostawałam przyłapywana na buszowaniu po nc i ‘zabawach’ pod dos’em…
    Dodam jeszcze tylko, że pierwsze awarie komputera nie były z mojej winy ;) :D

  4. esedfdfds napisał:

    nie warto przegrać życia na kompie, nie warto przegrywać życia

  5. thrthy napisał:

    Pytam o to programistów: Czy nosisz okulary lub masz wadę wzroku?

  6. MariuszT napisał:

    Takich pytań się tu nie spodziewałem :) Ale odpowiem. Nie noszę okularów. Mam niestety przemęczone oczy, te godziny przed komputerem robią swoje. U okulisty okazało się jednak, że mam sokoli wzrok. Na razie… :)

Odpowiedz



Podobne wpisy:
  • brak podobnych