W Internecie nic nie ginie

31 sierpnia 2011

Ostatnio mało tu piszę i sam jestem z tego powodu zawiedziony… Niestety praca mi się nigdy nie kończy i bardzo ciężko znaleźć chwilę na przyjemne rozmyślanie i przelewanie tego na ekran.

Mimo tego trzymam się mojej żelaznej zasady przynajmniej jednego tekstu na miesiąc :) Dlatego dzisiaj dodaję ostatni artykuł jaki napisałem dla Przeglądu Lokalnego Famka. Nigdy nie został opublikowany. Teksty okazały się chyba za ambitne, tabloidyzowanie wszystkiego postępuje…

Z oczywistych powodów artykuł nie jest techniczny ale polecam jego lekturę aby zapisać sobie w pamięci, że jeżeli naprawdę mocno potrzebujemy jakichś informacji to warto sięgnąć po narzędzia o których na co dzień nie pamiętamy i z których nie korzystamy.


Internet to ogromna baza informacji, która cały czas ewoluuje, zmienia się. Zdarza się również, że jakieś dane z Internetu znikają, trwale (są usuwane przez autora) lub tymczasowo (np. awaria serwera). Czy jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę ludzi i maszyn przy dostępie do wiadomości? Czy istnieją inne sposoby dotarcia do wiedzy, gdy wszystko wskazuje na to, że nie jest już ona dostępna z poziomu naszej przeglądarki internetowej?

Błąd 404 – nie odnaleziono strony sieci Web
Ileż to razy poszukiwaliśmy pilnie jakiejś informacji i znajdując potencjalnie interesujący nas link do jakiegoś artykułu, okazywało się, że serwer z daną stroną WWW akurat uległ awarii, wyczerpał się jego transfer na aktualny miesiąc lub nastąpiła inna z tysięcy plag, jakie nękają witryny internetowe. Wielu z nas odchodzi „z kwitkiem” i mozolnie przeszukuje kolejne, niezliczone ilości stron. Nie wolno się jednak tak łatwo poddawać.

Mamy swoje sposoby
Z pomocą przyjdą nam wyszukiwarki internetowe. Indeksując Internet nie zapisują jedynie wybranych informacji o stronach a często całe witryny. W łatwy sposób możemy je poprosić, aby wyświetliły nam swoje kopie.

W Google istnieje prosty operator specjalny, cache:. Znając adres poszukiwanej przez nas witryny wystarczy zadać zapytanie w takiej postaci cache:radiofama.com.pl. Jeżeli mamy trochę szczęścia to ujrzymy kopię strony radiofama.com.pl z czasu, gdy robot Google odwiedzał tą witrynę ostatnim razem. Można również zwyczajnie wpisać zapytanie o interesującą nas treść do wyszukiwarki i przy wynikach kliknąć link Kopia.

Oczywiście nie jest to metoda zapewniająca sukces. Po pierwsze, nie cały Internet jest w ten sposób zapisywany jako kopie i może się zdarzyć tak, że akurat interesujące nas treści nie zostały zapamiętane. Po drugie, taka kopia jest czasami sprzed godziny, czasami sprzed dwóch dni a czasami sprzed tygodnia. Wszystko zależy od tego, kiedy ostatnim razem robot wyszukiwarki zapisał kopię witryny. To powoduje, że wyszukiwarka nie zawsze zwróci nam to, czego byśmy oczekiwali.

Google to nie wszystko
W Polsce i na świecie istnieją inne wyszukiwarki, które tworzą kopie odwiedzanych stron. Należy tu przede wszystkim wymienić bing.com, search.yahoo.com, polskie netsprint.pl, gooru.pl i szukacz.pl (w dwóch ostatnich kopie potrafią być nawet sprzed kilku lat) czy chociażby tak mało u nas znanego chińskiego giganta wyszukiwarkowego, baidu.com. Możliwości jest więc wiele i tylko od naszego zawzięcia zależy czy dotrzemy do upragnionych informacji.

Archiwum Internetu
Istnieje w Internecie pewien osobliwy wehikuł czasu. Nie ma lepszej metody, aby zobaczyć jak wyglądała Twoja ulubiona strona np. 5 lat temu. Wgląd do przeszłości umożliwi Ci strona archive.org. Jest to ambitny projekt zachowania elektronicznych śladów dziedzictwa kulturowego. Interesujący nas element działalności ludzi z Internet Archive nazywa się Wayback Machine i w praktyce pozwala podglądać jak powstawały nowe i zmieniały się stare strony internetowe. Zawartość Internetu indeksowana jest od 1996 roku. Jeżeli chcesz wiedzieć jak wyglądała pierwsza wersja portalu Onet.pl to archive.org jest dla Ciebie.


Zachęcam do dodawania w komentarzach do artykułu własnych pomysłów w jaki sposób odnajdywać to co w Internecie jest już pozornie niedostępne.


Tajemnice wyszukiwarki Google

01 października 2010

Trzeci z artykułów napisany dla Przeglądu Lokalnego Famka. Gazeta ukazuje się w cyklu tygodniowym, w dwóch wydaniach, dla Tomaszowa Mazowieckiego i Piotrkowa Trybunalskiego.

Pamiętajcie kim są czytelnicy takich gazet nim ocenicie merytoryczność tekstu :P


Dzisiaj nikt z nas nie potrafi sobie wyobrazić efektywnego korzystania z Internetu bez wyszukiwarki internetowej. Z tej najpopularniejszej w naszym kraju, Google, korzystają codziennie miliony Polaków. Jednak czy potrafimy w pełni wykorzystać jej potencjał?

Operatory specjalne

Google, oprócz wpisywania podstawowych zapytań oferuje specjalne komendy za pomocą których możemy dokładnie wskazać komputerowi, czego szukamy i zawęzić w ten sposób wyniki wyszukiwania.

Zacznijmy od najpopularniejszych operatorów. Załóżmy, że planujemy napisać własne CV i szukamy w Internecie jakiegoś ciekawego wzoru. Wpisujemy w Google frazę wzór CV i otrzymujemy mnóstwo wyników. Znalezienie w tym gąszczu przykładowego pliku *.doc (dokument Worda) może być kłopotliwe. Z pomocą przychodzi operator specjalny filetype:. Edytujemy nasze zapytanie, teraz wygląda ono tak: wzór CV filetype:doc. Po jego wpisaniu na liście wyników wyszukiwania znajdą się tylko dokumenty Worda.

W Google wbudowany jest tzw. operator alternatywy. Po angielsku OR, na język polski tłumaczymy go jako „lub”. Nic nie stoi na przeszkodzie aby rozbudować poprzedni przykład i wyszukać CV zapisane również w formacie PDF. Gotowe zapytanie będzie wyglądało tak: wzór CV filetype:doc OR filetype:pdf.

Bywa tak, że szukając czegoś w Google jesteśmy pewni, że dana informacja znajduje się gdzieś w konkretnym serwisie WWW. Niestety, akurat ta strona nie ma wewnętrznej wyszukiwarki i musimy liczyć na to, że Google będzie sprytne i znajdzie wśród miliardów stron to, czego szukamy. Jednak czy aby na pewno jesteśmy skazani na przeszukiwanie otchłani całego Internetu?

Google udostępnia w swojej wyszukiwarce operator site:. Dzięki niemu możemy zawęzić wyniki wyszukiwania do konkretnej strony. I tak na przykład wpisując zapytanie site:nasza-klasa.pl Tomaszów gastronomik szybko znajdziemy na portalu nasza-klasa.pl popularny „gastronomik”, czyli Technikum Gastronomiczne. Bez operatora site: byłoby to znacznie trudniejsze.

Operatorów specjalnych Google posiada wiele. Zarówno tych wymienionych w oficjalnej dokumentacji jak i kilku ukrytych. Dokładne opisanie wszystkich zajęłoby zbyt dużo miejsca, dlatego zachęcam do osobistego zainteresowania się tym tematem i wyszukania informacji o operatorach w… Google. Pamiętaj, że operatory można łączyć i tworzyć przez to bardzo skomplikowane zapytania.

Można jeszcze łatwiej

Oprócz typowych operatorów specjalnych istnieją również inne sposoby na lepszą komunikację z wyszukiwarką. Pierwszy to znak minusa. Postawiony przed wyrazem lub operatorem powoduje wykluczenie z wyników wyszukiwania części informacji. I tak na przykład po wpisaniu zapytania Tomaszów -Mazowiecki spowodujemy, że zostaną znalezione tylko te strony gdzie w treści nie występuję słowo „Mazowiecki” a występuje „Tomaszów”.

Drugi sposób to objęcie wyrazu lub frazy cudzysłowami. Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę frazę w radiu Fama to Google samo odmieni sobie użyte w zapytaniu wyrazy i znajdzie nam strony najbardziej pasujące do frazy radio Fama. Natomiast gdy użyjemy cudzysłowów „w radiu Fama” to wyszukiwarka potraktuje nasze zapytanie dosłownie i odszuka te witryny gdzie znajdziemy poszukiwany przez nas zwrot.

Zwykło się mówić, że jeżeli czegoś nie ma w Google to to nie istnieje. Jeżeli więc mamy problem ze znalezieniem informacji w Internecie to bardzo prawdopodobne, że to nie wina wyszukiwarki tylko nasza oraz tego, że nie potrafimy zadać precyzyjnego zapytania.


Artykuł musiał się zmieścić w wyznaczone miejsce dlatego nie mogłem rozwinąć tematu (zresztą to nie gazeta komputerowa żeby wdawać się w szczegóły) ale polecam na własną rękę zgłębiać tajniki Google ;) Operatorów specjalnych, możliwości kombinacji etc. jest naprawdę wiele a umiejętność mądrego szukania jest bezcenna. Jak powiedział kiedyś Pablo Picasso, „Ja nie szukam, ja znajduję”. Proponuję również zainteresować się terminem „Google hacking„.


Wybór przeglądarki internetowej

20 września 2010

Drugi z artykułów napisany dla Przeglądu Lokalnego Famka. Gazeta ukazuje się w cyklu tygodniowym, w dwóch wydaniach, dla Tomaszowa Mazowieckiego i Piotrkowa Trybunalskiego.

Pamiętajcie kim są czytelnicy takich gazet nim ocenicie merytoryczność tekstu :P Tekst ukazał się kilka miesięcy temu, może pół roku, nie pamiętam dokładnie.


Microsoft zmuszony przez Komisję Europejską wprowadził do swoich systemów operacyjnych sprzedawanych na terenie Unii Europejskiej okienko wyboru przeglądarki internetowej po instalacji systemu. To dobry moment aby wytłumaczyć przed jak poważnym wyborem stanie każdy użytkownik i dlaczego to takie ważne dla rozwoju globalnej sieci.

Awantura o Internet

Historię przeglądarek internetowych można podzielić na kilka rozdziałów z czego najbardziej wyraźnie zarysowują się dwie wielkie wojny przeglądarkowe. Pierwsza rozpoczęła się w roku 1997 gdy Internet Explorer 4 konkurował o prym na rynku z Netscape Navigator 4. Szalę zwycięstwa na stronę koncernu z Redmond przechyliło wydanie nowoczesnej na owe czasy przeglądarki Internet Explorer 5.

Niestety po zdobyciu prawie całego rynku programiści Microsoft spoczęli na laurach i rozwój IE drastycznie przystopował. Ich przeglądarka działała zupełnie w oderwaniu od oficjalnych standardów co było bardzo kłopotliwe dla twórców stron WWW i jednocześnie ograniczało ich możliwości. Znali nowe technologie, chętnie stosowaliby je na swoich stronach ale nie mogli tego uczynić ponieważ większość użytkowników Internetu korzystała z przeglądarki Microsoftu, która nie wyświetlałaby tych witryn poprawnie.

Zupełny zastój w rozwoju Internet Explorer idący w parze z marnymi możliwościami tej przeglądarki spowodował rozwój wielu zaawansowanych technicznie programów do przeglądania sieci i wybuchu drugiej wojny, która trwa po dziś dzień.

Czemu Internet Explorer jest krytykowany?

Z racji tego, że Internet Explorer był domyślną przeglądarką w systemie Windows z którego większość z nas korzysta, znaczna część użytkowników używa właśnie tego programu do przeglądania sieci. Przyzwyczajeni do niego nie rozumieją czemu namawia się ich do zmiany przeglądarki. Niestety IE to największy hamulcowy Internetu. Najwolniejszy, najbardziej niebezpieczny i najsłabiej obsługujący wszelkie standardy program na rynku.

O ile pierwsze dwa zarzuty to już indywidualny wybór użytkownika (Twoja sprawa jeżeli chcesz dłużej czekać na otworzenie się strony WWW i złapać przy okazji wirusa) o tyle trzeci zarzut to już globalny problem. Oczywiście użytkownicy Internet Explorera nie muszą się martwić tym co to są standardy W3C, ich interesuje aby strony wyświetlały się poprawnie i najczęściej nie mają z tym problemów. Niestety nie wynika to z tego iż IE to dobra przeglądarka a z tego, że wszystkie strony są budowane z uwzględnieniem tego dużego gracza na rynku (w tej chwili około 32% internautów używa różnych wersji IE). Strony w Internet Explorerze dobrze się wyświetlają ponieważ są często specjalnie pod tą przeglądarkę budowane (często jako druga wersja alternatywna dla innych przeglądarek poprawnie obsługujących standardy). Konsekwencją takiej sytuacji jest fakt, że programiści nie mogą na swoich witrynach używać najnowszych zdobyczy technologicznych. Cierpią na tym użytkownicy chociaż sami o tym nie wiedzą. Nie mogą przecież przewidywać, że strony mogłyby być lepsze, ładniejsze i wygodniejsze w użytkowaniu gdyby tylko zmienili przeglądarkę.

Inne popularne programy pomału zabierają rynek Internet Explorerowi czego skutki można już zauważyć. Microsoft coraz bardziej przykłada się do swojego programu. Niestety nawet jego najnowsza przeglądarka Internet Explorer 8 nadal drastycznie odstaje od konkurencji i lepsze wsparcie standardów zapowiadane jest dopiero na 9 wersję tego programu.

Jaką przeglądarkę wybrać?

W tej chwili na rynku dostępnych jest kilka popularnych i dynamicznie rozwijanych przeglądarek. Przede wszystkim najpopularniejszy w naszym kraju Firefox ale także świetna Opera czy produkt internetowego giganta Google Chrome lub w końcu niedoceniana jeszcze u nas Safari. Obsługa każdej z tych przeglądarek jest prosta, intuicyjna, po prostu przyjemna. Wszystkie wyświetlają poprawnie strony internetowe i obsługują najnowsze technologie, których Microsoft nie chce wprowadzić do swojego programu. Przesiadka z Internet Explorera będzie bezbolesna a przyczyni się do rozwoju globalnej sieci i zmusi monopolistę do poprawienia zaniedbanej przeglądarki.


PenDrive i „Bezpieczne usuwanie sprzętu”

10 września 2010

Tematów do pisania nie brakuje ale ostatnio tak jakby mniej mi się chce… Musicie mi to wybaczyć :)

Z tego powodu postanowiłem, że wstawię pierwszy z kilku artykułów jakie napisałem dla lokalnej gazety z Tomaszowa Maz. (tam mieszkam jakby ktoś nie wiedział :) ). Miejcie na uwadze, że te teksty były pisane w taki sposób aby każdy zrozumiał, nawet przysłowiowa pani Basia z okienka w urzędzie. Dodatkowo gazety rządzą się własnymi prawami, których trzeba przestrzegać. Dlatego nie linczujcie mnie jeżeli to co napisałem wyda się Wam mało fachowe czy potraktowane po macoszemu.

Mimo wszystko wydaje mi się, że nie jest źle ;) Na pewno sporo osób wyniesie, z tego i z następnych artykułów, jakąś wartościową wiedzę. Zapraszam do lektury.


Wraz z pojawieniem się systemu operacyjnego Windows XP powszechnie znana stała się usługa „Bezpiecznego usuwania sprzętu”. Po podłączeniu do portu USB komputera pamięci masowej PenDrive pojawia się obok zegara systemowego mała ikonka wyżej wymienionej funkcji. Natychmiast powstała plotka, że wyjęcie napędu PenDrive bez użycia bezpiecznego usuwania może „wymazać” pliki lub nawet bezpowrotnie uszkodzić urządzenie. Dzisiaj chciałbym ostatecznie wyjaśnić jakie zagrożenia czyhają na użytkowników pamięci PenDrive i czego unikać aby nie narobić sobie problemów.

Specyfikacja portu USB została tak przygotowana aby każde urządzenie korzystające z tego portu można było w każdej chwili podłączyć lub odłączyć bez obaw o uszkodzenie sprzętu. Z drugiej strony aplikacja bezpiecznego usuwania sprzętu nie powstała bez powodu. Aby zrozumieć przyczyny dla których programiści Microsoft zdecydowali się na umieszczenie tej usługi w systemie należy zastanowić się do czego służy nam pamięć PenDrive i jak ją wykorzystujemy.

Niektórzy z nas pamiętają jeszcze jak w powszechnym użytku były zwykłe dyskietki (różnych rozmiarów i pojemności). Można było na nich zmieścić bardzo mało plików i były bardzo zawodne ale żaden komputer nie mógł się bez nich obejść. Następnie upowszechniły się nośniki CD a wkrótce potem DVD. Mieściły wystarczająco dużo plików ale ich używanie do przenoszenia plików między komputerami było bardzo kłopotliwe (nawet dla posiadaczy nagrywarek i płyt wielokrotnego zapisu). Lekarstwem na te bolączki okazały się pamięci Flash, których dzisiaj używamy w telefonach komórkowych, aparatach fotograficznych a także w napędach PenDrive. Łatwo je podłączyć, działają natychmiast, są szybkie, pojemne, małe i można ich używać w nieskończoność.

A więc podsumujmy: napędów PenDrive używamy do przenoszenia różnego rodzaju plików między komputerami. I właśnie podczas procesu zapisywania/usuwania plików możemy spowodować pewne uszkodzenia gdy wyciągniemy pamięć z portu USB. Gdy zrobimy to akurat w momencie kiedy część jakiegoś pliku została już przekopiowana do pamięci Flash ale nie cały to wiadomym jest, że taki plik na naszym PenDrive będzie uszkodzony i w większości przypadków będzie bezużyteczny. W skrajnym przypadku (starszy model pamięci, z wadą fabryczną etc.) PenDrive nie będzie umiał sobie poradzić z takim uszkodzonym plikiem i może nam nawet całkowicie odmówić posłuszeństwa.

Jak więc widać, problem nie jest ani taki straszny ani taki nowy. Zdarzał się przy korzystaniu ze starych poczciwych dyskietkach gdy ktoś ją wyjął przed zgaśnięciem diody (która informowała, że trwa proces zapisywania/odczytywania) umieszczonej na przedzie napędu. Na jakiś czas użytkownicy zapomnieli o sprawie gdy popularne były płyty CD i DVD bo nikt o zdrowych zmysłach nie wpadał na pomysł aby wyjmować płytę w trakcie procesu nagrywania nowych plików. Jednak z nadejściem pamięci masowych Flash i z ich prostotą używania i odłączania należało ponownie wyedukować użytkowników, przypomnieć im o zagrożeniach. Stąd opcja „Bezpiecznego usuwania sprzętu”.

Oczywiście bezpieczne usuwanie na pewno nie zaszkodzi i jeżeli masz taką możliwość, używaj go. Jeżeli jednak bardzo Ci się spieszy to pilnuj jedynie aby wyjmować PenDrive gdy zgaśnie na nim dioda (prawie wszystkie napędy są w nią wyposażone), która informuje, że napęd komunikuje się z komputerem.

Dodatkowo należy wspomnieć o usłudze buforowania danych w systemach Windows, która to zwiększa wydajność korzystania z napędów PenDrive. Jeżeli jest włączona, dane kopiowane do urządzenia są buforowane czyli zapisywane w pamięci tymczasowej. Nie ma powodu aby tłumaczyć teraz na czym ten proces polega jednak jego skutki mogą być takie, że chociaż z naszego monitora zniknie już komunikat, że pliki kopiują się na napęd PenDrive to w rzeczywistości nadal są zapisywane do pamięci Flash. Odłączenie w tym momencie urządzenia może spowodować, że skopiowane pliki będą uszkodzone. Buforowanie można wyłączyć we właściwościach sprzętowych każdego napędu. Najprościej jednak po prostu poczekać aż dioda na PenDrive przestanie świecić i dopiero wtedy wyjąć urządzenie z portu USB.