Zróbmy sobie żałobę narodową

25 stycznia 2008

Flaga z kiremPoprzednia żałoba (po katastrofie autokarowej we francuskim Vizille koło Grenoble) zakończyła się 25 lipca 2007 a więc dzisiaj mija dokładnie pół roku od tamtego dnia. A kraj znowu pogrążony w żałobie…

Żałoba narodowa była do tej pory ogłaszana 16 razy. Co ciekawe, na przestrzeni ostatnich 10 lat ogłoszono ją aż 10 razy w tym już 4 razy za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Dodajmy do tego, że nasz obecny prezydent zawsze ogłasza kilkudniowe żałoby. Za pierwszym razem były to 4 dni, następne po 3 dni (ta właśnie trwająca ma umownie 3 dni ale godzinowo trwa 2).

Gdyby kierować się powyższymi liczbami to trzeba wysnuć oczywisty wniosek, że kiedyś Polska była krainą spokoju a w ostatnich latach nawiedzają nasz kraj same tragedie i kataklizmy. A może jednak ktoś tu trochę przesadza z tą żałobą … ?


W Polsce na samych drogach codziennie ginie średnio 15 osób. Dodajmy do tego zabójstwa, zawały, porażenia prądem, zatrucia, uduszenia, utonięcia, śmierć w ogniu, upadki z wysokości i setki innych powodów ludzkiej śmierci i wyjdzie nam pewnie, że codziennie umiera duża wieś a może nawet małe miasteczko. Czy ktoś o tych ludziach pamięta? Czy wypłacane są im odszkodowania liczone niekiedy w setkach tysięcy złotych?

Nie. A dlaczego? Bo mieli tego pecha, że umarli w pojedynkę, ewentualnie w dwie, trzy osoby. Jak mieli trochę „szczęścia” (bo zginęła cała rodzina lub śmierć była oryginalna) to gdzieś w środku wiadomości ktoś o nich wspomniał i pokazano przez 5 sekund np. wrak auta (ale tylko wtedy gdy samochód był „efektownie” roztrzaskany). A to i tak tylko wtedy gdy trafił się akurat nudniejszy dzień, żaden polityk niczego nie odpieprzył i trzeba było znaleźć jakiś temat zastępczy żeby się wiadomości za wcześnie nie skończyły.

Oczywiście nie da się a nawet nie można ze względów moralnych określić konkretnych zasad ogłaszania żałoby narodowej. Życie jest zbyt bogate w wydarzenia… Ale czy na pewno jest potrzeba tak częstego ogłaszania żałoby? Czy w ten sposób nie zmniejszamy jej rangi? Czy nie lepiej zarezerwować ją dla naprawdę wielkich tragedii i wtedy obchodzić ją w sposób prawdziwie godny?

To wszystko jest na pokaz. Żniwa ma prezydent, który korzysta z okazji żeby o sobie przypomnieć rodakom. Żniwa mają politycy, którzy chętnie robią smutną minę przed kamerami i pokazują jakimi dobrymi są chrześcijanami. Żniwa mają media, które w tych dniach przyciągają więcej ciekawskich. Żniwa ma kościół, który zawsze rośnie w siłę w obliczu tragedii bo nic tak dobrze nie poprawia statystyk w kościele jak strach ludzi przed śmiercią.

Odwołali dzieciakom studniówki bo tak przecież wypada. Kogo to obchodzi, że to jedyne takie wydarzenie w życiu, nie mówiąc już o stratach finansowych. Przypadkiem się dowiedziałem, że w mojej byłej szkole też o mały włos nie odwołano sobotniej studniówki. Odbędzie się tylko dlatego, że żałoba trwa do jutra do godziny 19. Ciekaw jestem co by zrobili gdyby koniec żałoby ustalono dwie lub trzy godziny później. Paranoja :/
Z drugiej strony co tam żałoba skoro Małysz ma spadek formy i wszyscy czekają na jego odrodzenie w Zakopanem. Łatwiej zrezygnować z czyjejś studniówki niż z własnej trzygodzinnej przyjemności przed TV. Wtedy od razu pojawia się tyle argumentów. Że to takie straty, że przecież zawody międzynarodowe. Tak prosto zapomnieć, że zawody w skokach na całym świecie często są odwoływane z o wiele banalniejszych powodów (przeważnie pogoda).
No i jak może Sejm obradować w obliczu tak wielkiej tragedii. Pieprzyć debatę o stanie służby zdrowia. W wiadomościach przecież nikt nie powie, że każde opóźnienie to kolejni zmarli w szpitalach. Ale tych ofiar nikt głośno nie policzy…

Ale wróćmy do liczb bo to one przeważnie decydują o rozmiarze tragedii. A więc:
11 maja 1955 – pożar w kinie w Wielopolu Skrzyńskim, 58 ofiar
28 sierpnia 1958 – pożar w kopalni „Makoszowy„, zginęły 72 osoby
19 grudnia 1962 – katastrofa lotnicza w Warszawie, 33 zabitych
2 kwietnia 1969 – katastrofa lotnicza na Policy, 53 ofiary
26 czerwca 1971 – pożar w rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach, 37 zabitych i ponad 100 rannych
28 czerwca 1974 – w kopalni „Silesia” zginęły 32 lub 34 osoby (różne źródła różnie podają)
3 listopada 1976 – katastrofa kolejowa w Juliance, 25 zabitych, 79 rannych
18 listopada 1978 – katastrofa autobusów koło Żywca, 30 zabitych
15 lutego 1979 – wybuch gazu w Rotundzie PKO w Warszawie, 49 ofiar i ponad 100 rannych
10 października 1979 – w kopalni „Dymitrow” w Bytomiu zginęły 34 osoby
14 marca 1980 – katastrofa lotnicza w Warszawie, zginęło 87 osób
19 sierpnia 1980 – katastrofa kolejowa pod Otłoczynem, zginęło 73 osób a 64 zostały ranne
31 października 1980 – pożar w szpitalu psychiatrycznym w Górnej Grupie, 44 ofiary
4 czerwca 1981 – katastrofa kolejowa w Osiecku, 25 zabitych i 6 rannych
9 maja 1987 – katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim, zginęli wszyscy na pokładzie, 183 osoby
14 stycznia 1993 – katastrofa promu Jan Heweliusz, zginęło 55 osób
2 maja 1994 – katastrofa autobusu pod Gdańskiem, 32 ofiary, 45 osób rannych
1 lipca 2002 – katastrofa polskiego autokaru na Węgrzech, 19 zabitych

Powyżej wypisałem większość (ale nie wszystkie) katastrof w powojennej historii Polski. Żadna nie została uczczona poprzez żałobę narodową. Nie wiem czy słusznie, nie mi oceniać. Ale stajemy przed poważnym dylematem. Albo zaczniemy ogłaszać żałobę za każdym razem gdy zginie co najmniej 15 osób albo róbmy to tylko wtedy gdy stanie się coś naprawdę tragicznego co faktycznie pogrąży cały kraj w żałobie…

Na koniec muszę się jeszcze przyczepić do wypadku pod Mirosławcem. Co za debil wsadził 40 (bo tylu ich wyleciało z Warszawy) wysokich rangą wojskowych do jednego samolotu? Przecież to są podstawowe zasady bezpieczeństwa kraju. Dla przykładu w jednym samolocie nie mogą przebywać razem prezydent z premierem.

I pytanie drugie. Jak często za pieniądze podatników organizowane są lotnicze wycieczki dla kilkudziesięciu osób? Wojskowi często mieszkają w osiedlach położonych na terenie lub w pobliżu jednostki wojskowej. A więc zapewne po wszystkich przyleciał samolot, zabrał na konferencję a potem „rozwoził” prawie pod sam dom…

Dodaj komentarz

10 odpowiedzi dla tego wpisu

  1. shdw napisał:

    [...] pożar w szpitalu psychiatrycznym w Górnej Grupie, 44 ofiar[b]y[/b]

    Ot taka zwykła literówka.

    Tekst bardzo dobry, wiele już przeczytałem o żałobie i jestem tego samego zdania!

    Pozdrawiam,
    shdw

  2. kmg napisał:

    Wiem , ostatnio sie tylko czepiam. Ale to sesja.
    Godzina lotu CASA to koszt niewiele ponad 3000 zł
    Cały lot trwał godzinę.
    3000/40 osób = 75 zł/osoba . Za podróż na 2 koniec kraju. Czy to dużo…

    A jesli chodzi o „Co za debil wsadził 40 (bo tylu ich wyleciało z Warszawy) wysokich rangą wojskowych do jednego samolotu?”…
    Sorry… Tam byli : generał, kilku pułkowników, majorów, i kapitanów.
    Przy takim podejściu 40% armii zawodowej musiałoby latać oddzielnymi samolotami.

  3. MariuszT napisał:

    Cały lot trwał bodajże dwie godziny. W tym 40 ich leciało tylko przez jakąś część lotu. Potem kolejno wysiadali aż w końcu pusty samolot miał polecieć na inne lotnisko. Koszt jednej godziny lotu to 3 tys (dokładnie 3,184 zł jak podaje sp.mil.pl) ale pytanie co do tej sumy jest wliczane. Czy uwzględniono tylko spalane paliwo czy także koszt obsługi lotniska, koszt postoju na lotnisku w Warszawie, wynagrodzenie pilotów, koszt przygotowania maszyny do lotu, koszt przeglądu po locie itd.? Chociażby wynagrodzenie pracowników to kwota zmienna a więc pewnie nie jest wliczana do tej sumy bo inaczej w ogóle trudno byłoby podawać koszt godzinnego lotu czymkolwiek. Jestem przekonany, że prawdziwe koszty są dużo większe.

    Wcale się na tym nie znam więc nie będę się upierał przy swoim bo mogę napisać tylko, że „wydaje mi się” ;) Napisałem o tym na końcu, taki dodatek ;P Jeżeli tak jest taniej to mea culpa.

    Jeżeli natomiast chodzi o te 40 osób w jednym samolocie to rząd już zapowiedział ustalenie pewnych reguł aby taka sytuacja nigdy się nie powtórzyła a więc problemu nie wyssałem sobie z palca.

  4. kmg napisał:

    ok, ok, systemy multimedialne mnie przytłoczyły, wiec nie bede dyskutował dalej ;P
    To byly lotniska wojskowe, wiec przyjecie samolotu nie podnosiło kosztów. Podobnie jak praca załogi. Tak jest taniej, mam w rodzinie kilku wojskowych.

    Inna sprawa, ze zdziwilbys sie co na takim pokladzie mozna sobie czasami zazyczyc ;D

    Problem w telewizji został wyolbrzymiony – zginelo wielu oficerów. Dobrych żołnieży. Ale takich w polsce jest wiecej niż 20. Co zrobią ? Nie wiem. I nie interesuje mnie to w zasadzie ;) . Ale jesli sami wysocy rangą wojskowi twierdza, ze to nie potrzebne…

  5. MariuszT napisał:

    Dobrze napisany artykulik na ten sam temat http://podciety.wordpress.com/.....potrzebna/ :)

  6. mamusia napisał:

    Na forum z którego to kopiowałem posługuje się gwarą. Sorry za utrudnienia w czytaniu. Ponieważ w ostatni dekadzie, w zastraszajoncem tempie rośnie w naszem kraju średnia żałób narodowech, postanowiłam se klepnońć cóś na temat tego temata. O tem że w ostatnich dniach – bez wiedzy i pozwoleństwa pana Prezidęta – walnył był o glebe statek latajoncy i to prawie z cało polskom armiom nie okupujoncom akuratnie w tem czsookresie nikogo napisze późni jak ogarne całokształt. Zaczne od jednego z tragiczniejszych wydarzeń. Otóż pienć abo sześć lat temu pod Bochnio wydażyło sie cóś co mię zaparło ….. i do dziś nie oddawam stolca z zalecanom regularnościo. Nie jezd tajemnico że każden rzond w tem kraju kce żeby nam beło jak w raju, tyko majo mało czasu. Brak czasu zapewne powoduje że jak już rzond ruszy dzieś dupe, to stara sie to robić z gestem. Pod Bochnio kolumna pojadów rzondowech, śpieszonca nam zapewne popuścić kurka z mlekiem i miodem poruszała sie z predkościo przyziemiajoncego promu kosmicznego, w źwionsku z czem poddanych poruszajoncych sie z zalecano prenkościo dziarsko maszrujoncej staruszki zepchła do pobliskich rowów melioracyjnech, ścieków i szamb, dla poddanych dobra … ma sie rozumieć. Poddane wiali dzie sie dało ale jedym beł z przyczepo i sie we w rowie nie zmieścił. BORowik prowadzoncy pierszo limuzyne beł łaskaw przypierdzielić w to bestialsko zaparkowano przyczepe a odbiwszy sie od powyższej stuknoł beł jeszcze cienżarnom w zderzaki … przednie. Nie bendonc bespośreniem świadkiem ni mogie zaświadczyć o przedniości wspomnianych zderzaków. Pozostałe pojazdy wielce szacowny kolumny, przypierdzielały wew ten pierszy z godnie z prawami fizyki, arytmetyki, prac rencznych i religii.
    Poczonkowo sondzono bespodstawnie że winnem tego burdlu beł letko narembany Borowik-driver. Otóż absolutnie, ponieważ wykryto natykmiast że koleżanka siostry teścia właściciela przyczepy studiowała dwadzieścia lat temu z jednam arabem którego kolega przejeżdżał beł poduwaczas niecałe pietnaśnie kilometrów od siedziby radyja Aldżazira – tuby Alkaidy. Znaczy sie żo to przyczepe zaparkowano terororystycznie tyko zapomniano se jo ubombowić a i tak beło mnóstwo obraźeń. Na ten przykład wojewoda małopolski obraził sie na prezidęta Bochni że mu wszystkich przyczep w pore nie wyrejestrował wew województwie przez które wojewoda planywał przelot. Zez pozostałych obraźeń beło mnóstwo połamanech paznokci, rokszanionych fryzór oraz cienżkich wystraszeń. BORowika poddano natykmiast ( dzieś po czech godzinach ) badaniom alkomatem, któren autorytatywnie stwierdził na wyśiwtlaczu że delikwent pił …. ale sużbowo i ku hwale ojczyzny co zdjeno z niego jakiekolwiek podeńżenia.
    Rzond w źwionsku z to tragedio zaprzysiong zemste alkaidzie i wysłał nastepnych czech żołnierzy do Afganistanu ale za to broniom. Niedugo bedo ich sondzić za jej użycie bo wew kontrakcie wyjazdowem mieli że mogo niom tyko wymachiwać i to tak żeby nikogo nie udeżyć.

    mamusia

  7. Daguchna napisał:

    Piękny tekst. Trochę jakbym samą siebie czytała. Tylko jedna uwaga – po katastrofie lotniczej w Wawie w 1980 roku i na Kabatach w 1987 żałoby były. Mama potwierdziła. No, ale to jednak były naprawdę „grande cat`astrofe”. Ogółem za komuny po naprawdę dużych robili, ale autentycznie, a nie dla picu i splendoru, jak teraz. Nie było szpanowania, jacy to oni są dobrzy.

    Jeśli ktoś ma ochotę, to tutaj są dwie notki z mojego bloga, spisywane na gorąco pod wpływem złości, jaką wywołała u mnie żałoba po Vizille.
    http://daguchnatoja.blog.onet......index.html
    http://daguchnatoja.blog.onet......index.html
    Pierwszy to moja prywatna dygresja, drugi – najciekawsze fragmenty dyskusji z pewnego forum. Wprawdzie później się okazało, że większość osób, które tak mądrze mówiły o żałobie, okazało się być niedojrzałymi kretynami i tyłkoliżcami, ale wnioski jednak słuszne.

    Pozdrawiam i jakby co zapraszam do polemiki :)

  8. mini napisał:

    swietny tekst! a co do katastrofy pod Mirosławcem- wszyscy byli pijani wiec uzywanie samolotu jako taksowki musialo sie tak skończyć, Dziwne,ze sprawa tej katastrofy ucichła..a czemu.. bo wstyd!

  9. jakas tam napisał:

    Bardzo na czasie tekst …

  10. jakas tam napisał:

    Moze ktos wie jak to było z nakazem lądowania w Baku ? kiedy to śp Prezydent kazał pilotowi mimo jego zaleceni lądować czy tym razem tez kazał lądować ?reszte sami wysnujcie …

Odpowiedz



Podobne wpisy:
  • brak podobnych